Właściciele baru w Szwajcarii przerywają milczenie. 40 ofiar wielkiego pożaru

2026-01-07 10:51

„Jesteśmy zdruzgotani i przytłoczeni bólem. Nasze myśli są cały czas skierowane ku ofiarom, ich bliskim, którzy doświadczają tak straszliwej i przedwczesnej żałoby oraz ku tym wszystkim, którzy walczą o swoje życie” - głosi oświadczenie pary małżonków z Francji, właścicieli feralnego baru w Szwajcarii, który spłonął w sylwestrową noc. Podczas imprezy sylwestrowej w lokalu La Constellation w kurorcie narciarskim Crans-Montana zapalił się sufit. Zginęło 40 osób, 119 zostało rannych, w tym dwie osoby z Polski.

Właściciele baru La Constellation, który spłonął w sylwestrową noc, wydali oświadczenie. Nie zostali aresztowani mimo poważnych zarzutów

40 zabitych, w tym połowa nieletnich, 119 rannych, w tym wiele osób w stanie ciężkim, poparzonych, z obrażeniami, których skutki będą często odczuwać na zawsze. Skala tragedii, jaka rozegrała się w sylwestrową noc w luksusowym kurorcie narciarskim w Szwajcarii, naprawdę poraża. Wśród głosów współczucia dla ofiar pożaru pojawiają się liczne głosy domagające się sprawiedliwości. Jak to możliwe, że w oczywisty sposób w La Constellation lekceważono zasady bezpieczeństwa? Świadkowie mówią o bardzo wąskich schodach, szybach, których w sytuacji walki o życie nie dało się wybić krzesłem, o zamkniętych wyjściach ewakuacyjnych, nieostrożnym obchodzeniu się z ogniem i łatwopalnej piance na suficie. Wreszcie o tym, że do nocnego lokalu z alkoholem masowo wpuszczano nawet 14-latków - tyle lat ma najmłodsza ofiara pożaru. Kto za to wszystko odpowie? Co z właścicielami?

ZOBACZ TEŻ: "Twarze były całkowicie spalone". Filmy ze środka baru, szokujące relacje świadków

"Jesteśmy zdruzgotani i przytłoczeni bólem. Nasze myśli są cały czas skierowane ku ofiarom"

Szybko media ujawniły ich twarze i personalia. Jacques i Jessica Moretti, Francuzi z Korsyki, to małżeństwo w średnim wieku. Szwajcarska prokuratura postawiła im zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci, nieumyślnego spowodowania obrażeń ciała i nieumyślnego wywołania pożaru. Nie wiadomo, czemu mimo powagi sytuacji ludzie ci nie zostali aresztowani. Teraz wydali oświadczenie dla mediów. Zapewniają, że są załamani tragedią i nie zamierzają unikać odpowiedzialności. „Jesteśmy zdruzgotani i przytłoczeni bólem. Nasze myśli są cały czas skierowane ku ofiarom, ich bliskim, którzy doświadczają tak straszliwej i przedwczesnej żałoby oraz ku tym wszystkim, którzy walczą o swoje życie” - głosi oświadczenie. Właściciele baru dodają, że mają „pełne zaufanie do śledczych” i zapewniają „pełnej współpracy” z nimi. Sprawa rzeczywiście może nie być taka prosta, a odpowiedzialność za tragedię może dotyczyć większej ilości osób, choćby tych, którzy odpowiadali za przeprowadzanie kontroli pożarowej w barach w tej lokalizacji. Władze Crans-Montany twierdzą choćby, że pianka dźwiękochłonna założona na feralnym suficie została zatwierdzona przez kontrolerów bezpieczeństwa. To wszystko będzie wyjaśniał sąd. Poza sprawą karną można też spodziewać się lawiny pozwów cywilnych.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki