Dwie kobiety z Polski zostały ranne w wielkim pożarze, który wybuchł w Szwajcarii w sylwestrową noc
Dramatyczne doniesienia ze Szwajcarii, gdzie w sylwestrową noc wybuchł wielki pożar w barze w kurorcie narciarskim. Podczas imprezy sylwestrowej w barze La Constellation w Crans-Montana zapalił się sufit. Początkowo podawano, że zginęło 47 osób, teraz jest mowa o 40 ofiarach i 119 rannych. Ofiary śmiertelne i ci, którzy odnieśli obrażenia, to przede wszystkim Szwajcarzy, ale nie tylko. Także m.in. dwie kobiety z Polski, które zostały ranne. Informacje te podała lokalna policja cytowana przez Polskie Radio. Wcześniej informowano o jednej osobie z naszego kraju, która została hospitalizowana po pożarze w Crans-Montana. Dziś okazało się, że poszkodowane są jednak dwie. Nie podano informacje o stanie zdrowia naszych rodaczek.
ZOBACZ TEŻ: "Twarze były całkowicie spalone". Filmy ze środka baru, szokujące relacje świadków
Zidentyfikowano wszystkie ofiary śmiertelne pożaru. Najmłodsza miała 14 lat
Tymczasem zidentyfikowano już wszystkie ofiary śmiertelne pożaru. Jak informuje szwajcarska policja, ponad połowa spośród 40 zabitych to osoby nieletnie. Jeśli chodzi o narodowość ofiar, zginęło 21 obywateli Szwajcarii, dziewięciu obywateli Francji, sześcioro Włochów, Belg, Portugalczyk, Rumun i obywatel Turcji. Najmłodsza z ofiar miała tylko 14, a najstarsza 39. Liczba zabitych może niestety wzrosnąć, bo stan wielu spośród 119 poszkodowanych jest ciężki lub bardzo ciężki. Wiele osób ma bardzo poważne poparzenia. Mnożą się doniesienia o tym, że bezpieczeństwo pożarowe feralnego baru było na bardzo niskim poziomie. Sufit, od którego zaczął się pożar, gdy dotknięto go sztucznymi ogniami w butelce po szampanie, zrobiono z niebezpiecznego, łatwopalnego materiału, a schody, którymi imprezowicze usiłowali wydostać się z podziemnej, płonącej części lokalu, po przebudowie były wyjątkowo wąskie. Prokuratura postawiła właścicielom baru, parze z Francji, zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci, nieumyślnego spowodowania obrażeń ciała i nieumyślnego podpalenia. Aż trudno uwierzyć w to, że państwo Moretti nie zostali aresztowani mimo takiej powagi zarzutów i sytuacji. Jedne medialne źródła podają, że zniknęli, inni, że kręcą się po swoich pozostałych lokalach w okolicy i współpracują ze śledczymi, którzy dali im wiarę, że nie będą mataczyć i uciekać.