Spis treści
Drewniane pale zjedzone od środka. „Nabrzeże nie utrzymuje ciężaru aut”
Kontrola przeprowadzona w porcie Wismar ujawniła, że drewniane słupy pod nawierzchnią nabrzeża zostały dosłownie wydrążone przez świdraka okrętowego. To małż, który żywi się drewnem i drąży w nim tunele, niszcząc konstrukcje od środka. W efekcie konstrukcja przestała być bezpieczna dla samochodów, co zmusiło miasto do natychmiastowego zamknięcia wschodniej części nabrzeża.
Według niemieckiego portalu NDR.de, wzdłuż nabrzeża ustawiono 80 słupków na odcinku około 100 metrów, aby uniemożliwić wjazd pojazdów. Choć dla kierowców to utrudnienie, władze zapewniają, że sytuacja parkingowa w mieście nie ulegnie pogorszeniu.
Milionowe straty. Remont dopiero za dwa lata
Skala zniszczeń jest ogromna. Jak informuje polonijny portal polskiobserwator.de, wcześniej świdrak uszkodził już inne części portu – m.in. Brunkowkai, którego renowacja kosztowała 8,5 mln euro. Teraz miasto szacuje, że odbudowa wschodniego nabrzeża pochłonie kolejne 6,4 mln euro, a prace ruszą dopiero w 2028 roku. Do tego czasu nabrzeże pozostanie zamknięte.
Skąd wziął się ten niszczycielski małż?
Świdrak okrętowy to inwazyjny gatunek małża, który występuje w wielu morzach świata. Do Bałtyku trafił prawdopodobnie wraz z żeglugą – już w XIX wieku odnotowywano pierwsze przypadki jego obecności. W ostatnich dekadach, wraz z ocieplaniem się wód i zmianami środowiskowymi, jego populacja gwałtownie rośnie, a szkody są coraz większe.
Naukowcy z Uniwersytetu w Rostocku potwierdzają, że świdrak od lat niszczy drewniane elementy infrastruktury na wybrzeżu Meklemburgii-Pomorza Przedniego. Badania wskazują, że wyższe temperatury latem sprzyjają jego rozwojowi, co może prowadzić do dalszego przesuwania się granicy jego występowania.
Czy zagrożenie dotrze do Polski?
Choć część badań sugeruje, że warunki w centralnym i wschodnim Bałtyku mogą ograniczać ekspansję świdraka, naukowcy ostrzegają, że zmiany klimatyczne mogą wydłużyć sezon rozrodczy i zwiększyć ryzyko zasiedlania nowych obszarów. To oznacza, że również polskie porty i drewniane konstrukcje mogą w przyszłości znaleźć się w strefie zagrożenia.
Niewielki małż, gigantyczny problem
Świdrak okrętowy osiąga długość nawet 20–30 cm, choć jego średnica to zaledwie kilka milimetrów. Drąży w drewnie długie tunele, których nie widać z zewnątrz – dlatego konstrukcje często wyglądają na stabilne, dopóki nie dojdzie do katastrofalnego uszkodzenia.
Bałtyk pod presją. Co dalej?
Władze Wismaru przygotowują się na wieloletnią walkę z inwazyjnym małżem. Remonty będą kosztowne, a problem – jak wskazują eksperci – może dotyczyć kolejnych portów w regionie.
Jedno jest pewne: świdrak okrętowy stał się jednym z najgroźniejszych „drapieżników” infrastruktury nad Bałtykiem, a jego ekspansja to realne zagrożenie także dla Polski.
