Zatonięcie COSTA CONCORDIA: Kapitan tchórz Francesco Schettino - ZDJĘCIA - porzucił pasażerów

2012-01-19 10:39 KM

Nie żyje co najmniej 11 osób, 23 wciąż są poszukiwane, a wart pół miliarda euro wycieczkowiec "Costa Concordia" osiadł na skałach kilometr od wyspy Giglio na Morzu Tyrreńskim. To Francesco Schettino (52 l.), kapitan luksusowego promu, doprowadził do katastrofy, a potem jak szczur zniknął z pokładu, zostawiając na pastwę losu swoich pasażerów.

Zapis rozmowy

Gregorio De Falco: - Słuchaj Schettino! Może udało ci się uratować, ale tam jest naprawdę źle. Narobię ci dużych kłopotów. Wracaj na pokład, k... mać! Niech mi pan powie, że jest pan w drodze na pokład.

Francesco Schettino: - Nie ruszam się stąd. Zostaję tutaj.

- I co pan tam robi?

- Zostaję tutaj i koordynuję akcję.

- Musi pan wrócić na pokład, żeby koordynować akcję. Odmawia pan powrotu na pokład? Niech mi pan powie, dlaczego pan tam nie wraca?

- Nie wracam, bo jest tam inna łódź ratunkowa, która się tam zatrzymała…

- Niech pan wraca na pokład! To rozkaz! Niech pan nawet nie myśli o niczym innym. Opuścił pan statek, teraz ja dowodzę. Niech pan wraca na pokład! Czy to jasne?! Słucha mnie pan? Niech pan wraca i zadzwoni do mnie ze statku.

Tuż po katastrofie do Internetu wyciekła rozmowa telefoniczna tchórzliwego Francesco Schettino z Gregorio De Falco, dyżurnym kapitanatu portu w Livorno. Kapitan wycieczkowca powinien być wtedy na tonącym statku i koordynować akcję ratunkową, a on... bezpiecznie płynął do brzegu łodzią. - Wracaj k... na statek! - wrzeszczał na niego Falco, próbując przywołać do opamiętania. Bez efektu.

Nagranie stało się prawdziwym hitem w Internecie, a dyżurny z portu został narodowym bohaterem. Schettino, który we Włoszech stał się wrogiem numer jeden, odpiera wszystkie zarzuty i twierdzi, że nie uciekł z tonącego okrętu, ale... wypadł za burtę. Tchórzliwy kapitan został osadzony w areszcie domowym. Za doprowadzenie do katastrofy morskiej, nieumyślne spowodowanie śmierci i porzucenie jednostki przed zakończeniem ewakuacji pasażerów, grozi mu 15 lat więzienia.