Profesor Wojciech Rokita

i

Autor: Łukasz Zarzycki/Echo Dnia/Polska Press

Hejterzy prof. Rokity usłyszeli zarzuty. "Nie mamy wątpliwośći, że zabił go hejt"

Dwa lata temu wybitny ginekolog prof. Wojciech Rokita popełnił samobójstwo, po tym jak wylała się na niego fala hejtu z powodu zakażenia koronawirusem. Prokuratura dopiero teraz stawia pierwsze zarzuty siedmiu osobom. - Nie mamy wątpliwości, że do śmierci profesora doprowadził tylko i wyłącznie wymierzony w niego hejt - mówi mec. Sławomir Gierada, pełnomocnik rodziny zmarłego profesora, cytowany przez Interię.

18 marca 2020 roku wybitny lekarz ginekolog prof. Wojciech Rokita, targnął się na swoje życie. Świętokrzyska Izba Lekarska od początku była zdania, że profesor został zaszczuty przez media i internautów po publikacji informacji, jakoby zakażony koronawirusem lekarz miał nie przestrzegać kwarantanny i narażać na infekcje swoje pacjentki. Dopiero teraz po dwóch latach od tamtych tragicznych zdarzeń prokuratura stawia pierwsze zarzuty siedmiu osobom.

Przeczytaj koniecznie: Nie żyje ceniony lekarz z Kielc! Był zakażony koronawirusem

Hejterzy zarzucali lekarzowi, że miał kontakt z pacjentkami, gdy był na kwarantannie, podważali jego kompetencje zawodowa, a także szargano dobre imię, choć prof. Rokita od początku stosował się do wszystkich wytycznych i sam zgłosił się na test tuż po powrocie ze Szwajcarii.

Express Biedrzyckiej - Kazimierz Krupa: Inflacja totalnie wymknęła się spod kontroli

- Nie było w tym krzty prawdy. Wręcz przeciwnie. Zachowanie pana profesora, kiedy powziął wątpliwość co do tego, że może być zarażony, bo to była tylko wątpliwość, gdyż żadnych racjonalnych przesłanek, żeby stwierdzić, że jest chory nie było, było absolutnie ponadstandardowe. Zastosował samoizolację, przestrzegał zasad reżimu sanitarnego - mówi w rozmowie z Interią mec. Sławomir Gierada, pełnomocnik rodziny profesora.

Jak podkreśla mecenas Gierda, fala hejtu, która wylała się na profesora Rokitę, była okrutna. Pełnomocnik rodziny profesora określa falę hejtu mianem zmasowanego ataku, który pojawił się nie tylko w komentarzach na portalu internetowy, ale także na Facebooku. Profesor miał otrzymywać także wiadomości poprzez messengera.

Tuż po śmierci lekarza oświadczenie wydał szpital.

- Chcę podkreślić, że bezpośrednią przyczyną nie było zakażenie COVID-19 - mówił w czasie konferencji prasowej Bartosz Stemplewski, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach.

- Nie mamy wątpliwości, że do śmierci profesora doprowadził tylko i wyłącznie wymierzony w niego hejt - mówi mec. Gierada w rozmowie z Interią.

Przeczytaj koniecznie: Śledztwo w sprawie śmierci Wojciecha Rokity wciąż trwa. Profesora zaszczuli internetowi hejterzy?

W kwietniu bieżącego roku, prokuratura przesłuchała cztery osoby, które usłyszały już zarzuty. Trzy kolejne osoby usłyszą zarzuty w maju.

- W toku składania wyjaśnień dwie z tych osób przyznały się do zarzucanych im czynów  - przekazał Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach.

Hejterom profesora grozi kara grzywny ograniczenie lub pozbawienie wolności do roku.

Sonda
Czy doświadczyłeś/doświadczyłaś hejtu w sieci na własnej skórze?