Śledztwo w sprawie śmierci Wojciecha Rokity wciąż trwa. Profesora zaszczuli internetowi hejterzy?

2021-06-21 13:38
Śledztwo w sprawie śmierci Wojciecha Rokity wciąż trwa. Profesora zaszczuli internetowi hejterzy?
Autor: WSZ Kielce Śledztwo w sprawie śmierci Wojciecha Rokity wciąż trwa. Profesora zaszczuli internetowi hejterzy?

Mimo że od śmierci znanego i cenionego w kieleckim środowisku ginekologa prof. Wojciecha Rokity minął ponad rok, wciąż trwa śledztwo w sprawie jego zgonu. Lekarz odebrał sobie życie w trakcie pobytu na oddziale covidowym, w marcu ubiegłego roku, chwilę po wybuchu epidemii. Profesor Rokita, mimo zakażenia, był w dobrym stanie i kondycji fizycznej, ale - jak twierdzi pogrążona w smutku rodzina - nie wytrzymał fali hejtu w internecie. Użytkownicy forów i portali społecznościowych wylali na profesora wiadro pomyj, choć ten nie przyjmował pacjentów po zakażeniu, pojawiły się kłamstwa i krzywdzące plotki. Kielecka prokuratura wciąż wyjaśnia sprawę śmierci poważanego w środowisku i szanowanego przez pacjentów lekarza. Jak poinformowała stacja TVP3 Kielce, postępowanie prowadzone jest w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci.

Prof. Rokita był szanowanym przez pacjentki specjalistą. Kierował Kliniką Położnictwa i Ginekologii w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Kielcach od 2012 roku, wcześniej był wojewódzkim konsultantem w tym zakresie, a za jego kadencji w Świętokrzyskiem padł rekord urodzeń noworodków. O profesorze z sympatią wypowiadało się wiele pacjentek. Wojciecha Rokitę cenili też koledzy po fachu - w 2019 roku został wybrany na szefa Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników.

Znany ginekolog zaraził się koronawirusem podczas zagranicznego pobytu, po powrocie nie miał kontaktu z pacjentkami, ale i tak w internecie wylała się na niego fala hejtu. Spekulowano, że mimo zakażenia, jeszcze przed pozytywnym wynikiem testu, poszedł odebrać auto z salonu, co zdaniem autorów nienawistnych i kłamliwych wpisów miało przyczynić się do rozniesienia wirusa po mieście. Lekarz zmarł 18 marca, przyczyna śmierci nie została podana do wiadomości publicznej, choć później - po kilku nieoficjalnych publikacjach - okazało się, że Wojciech Rokita targnął się na własne życie. Rodzina zmarłego twierdzi, że został zaszczuty, nie wytrzymał fali krzywdzących komentarzy w sieci.

CZYTAJ TEŻ: Sielpia: Odnaleziono ciało w zalewie. To jeden z zaginionych mężczyzn!

Mimo że od śmierci minął ponad rok, śledztwo wciąż trwa.

- Postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci pana profesora Rokity pozostaje w toku, wykonywane są dalsze czynności procesowe, w tym przesłuchania świadków - informuje Katarzyna Kasowska-Pedrycz z Prokuratury Rejonowej Kielce Zachód, cytowana przez TVP3 Kielce.

Prokuratura skrupulatnie sprawdzi wpisy na temat profesora, które zamieścili internetowi hejterzy. Śledczy zamierzają ustalić autorów wulgarnych komentarzy. Tymczasem okazało się, że w sprawie jest kolejny, niezwykle istotny wątek. Na ten moment wcale nie wiadomo, czy prof. Rokita aby na pewno był zakażony koronawirusem.

- Aktualnie oczekujemy również na dostarczenie opinii przez biegłych z zakresu medycy sądowej. Planowany termin dostarczenia tej opinii to 30 września bieżącego roku - mówi Katarzyna Kasowska-Pedrycz w rozmowie z TVP3 Kielce.

Po śmierci profesora na rodzinę Rokitów spadł kolejny cios - zaledwie kilka tygodni później zmarł Stanisław Rokita, ojciec Wojciecha.

Grób zamordowanego biznesmena tonie w kwiatach