Miało pracować 1000 lekarzy ze Wschodu. Zgłosiło się niespełna PIĘĆDZIESIĘCIU

2021-01-23 18:07 abe
 Wskazówki dla seniorów, jak przygotować się na szczepienie na COVID-19. Lekarze radzą
Autor: Getty Images

Pracą w Polsce miało być zainteresowanych tysiąc lekarzy z zagranicy, przede wszystkim z Ukrainy i Białorusi. Tak twierdził wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski w listopadzie 2020 r. Dwa dni temu resort podał, że „zgodę na wykonywanie zawodu” otrzymało już 5 lekarzy. W komunikacie stwierdzono, że mają oni „prawo wykonywania zawodu”. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej w oświadczeniu stwierdził, że takie prawo nadają okręgowe rady lekarskie, a nie minister zdrowia.

W sobotę w ministerialnym komunikacie nadal widniało kontrowersyjne sformułowanie, choć prof. Andrzej Matyja, prezes NRL, „zwrócił się do Ministra Zdrowia o dokonanie niezwłocznego sprostowania lub stosownej zmiany treści materiału zamieszczonego na stronie internetowej Ministerstwa Zdrowia”. W jego opinii fragment na końcu komunikatu, gdzie wymienia się „Lekarzy, którzy uzyskali prawo wykonywania zawodu w trybie uproszczonym” jest nieścisły. A to dlatego, że owi lekarze – podkreśla prezes – nie uzyskali prawa wykonywania zawodu, bo ono może przyznać wyłącznie okręgowa rada lekarska, a nie minister zdrowia.

„Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty procedura nabycia prawa wykonywania zawodu przez lekarzy posiadających dyplom uzyskany poza obszarem Unii Europejskiej odbywa się dwuetapowo. Minister Zdrowia jest organem administracyjnym uprawnionym do wydania decyzji o udzieleniu tym osobom zgody na wykonywanie zawodu lekarza/lekarza dentysty, natomiast prawo wykonywania zawodu lekarze mogą nabyć dopiero wskutek decyzji okręgowej rady lekarskiej”. Prawdopodobnie było to swego rodzaju przejęzyczenie. To, że z tysiąca lekarzy ze Wschodu, polską ochronę zdrowia będzie wspierać (w dwa miesiące po wprowadzeniu trybu uproszczonego) na razie PIĘCIU lekarzy, jest faktem a nie redaktorską pomyłką.

Pielęgniarka uratowała życie mojej mamusi

„Jesteśmy otwarci na wszystkich lekarzy, ale realnie szanse są na lekarzy zza wschodniej granicy, głównie Białorusi i Ukrainy, ze względu na mniejszą barierę językową” – stwierdził jesienią w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną” wiceminister Gadomski. Pytany o to, ilu lekarzy może być zainteresowanych polską ofertą, odpowiedział, że nawet ponad tysiąc. „Wielu lekarzy jest też w trakcie procedury uzyskania nostryfikacji dyplomu. To osoby, które szybciej będą miały szanse pracować w Polsce”. Do 20 stycznia 2021 r. do Ministerstwa Zdrowia wpłynęło 46 wniosków (głównie z Białorusi i Ukrainy). 34 z nich dotyczy lekarzy, a 12 lekarzy dentystów. Jednym z pięciu lekarzy, którzy otrzymali ZGODĘ jest Victar Anikevich, anestezjolog z Białorusi. Proszę zwrócić uwagę, jak Ministerstwo Zdrowia zapisało personalia doktora. Czy Polska to Wielka Brytania? Cieszymy się, że Wiktor Anikiewicz będzie wspomagał naszych lekarzy w czasie pandemii.

„Lekarze, w ramach każdego z wariantów mogą pracować w Polsce na uproszczonych zasadach maksymalnie 5 lat. Po tym okresie, jeżeli nie spełnią wszystkich warunków kwalifikacyjnych, tak jak ma to miejsce w przypadku lekarza polskiego - dyplom ukończenia szkoły wyższej uznany za równoważny z dyplomem wydawanym przez polskie uczelnie (nostryfikacja lub Lekarski Egzamin Weryfikacyjny, staż podyplomowy uznany w Polsce przez Ministra Zdrowia za odbyty lub faktycznie odbyty w Polsce oraz Lekarski/Lekarsko-Dentystyczny Egzamin Końcowy, tracą uprawnienia zawodowe” – wyjaśnia Ministerstwo Zdrowia.

Najnowsze
Najnowsze artykuły