Minister zdrowia Adam Niedzielski STROFUJE LEKARZY RODZINNYCH

2020-09-14 16:42 abe
Adam Niedzielski
Autor: Wikipedia

Protesty lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) przeciwko nałożeniu nań obowiązku kierowania na testy na obecność SARS-CoV-2 szef resortu zdrowia określił jako „irracjonalne”. Przypomnijmy, że po rozmowach ze stowarzyszeniami reprezentującymi lekarzy POZ, mogą oni kierować pacjentów na testy po… przeprowadzonym wywiadzie telefonicznym.

W poniedziałkowym wydaniu „Dziennika Gazety Prawnej” możemy przeczytać obszerny, dwukolumnowy wywiad z ministrem Niedzielskim. Tłumaczy w nim m.in., że resort chce „odciążyć szpitalne oddziały ratunkowe tak, by pacjenci z infekcjami trafiali do przychodni, a nie od razu do szpitala”. Dlatego też dopuszczono „lekarzy rodzinnych do zlecania testów na koronawirusa”. Przeprowadzający wywiad przypominają ministrowi i czytelnikom, że to „dopuszczenie” spotkało się z protestami ze strony lekarzy rodzinnych. „Irracjonalność tego oburzenia może dziwić” – skwitował je rozmówca „DGP”. „Biorąc pod uwagę notoryczne uwagi pacjentów dotyczące funkcjonowania podstawowej opieki zdrowotnej w czasie pandemii, tego, że nie można się do nich dostać, że są zamknięte, można było oczekiwać, że lekarze POZ wyjdą naprzeciw oczekiwaniom pacjentów. Podkreślam tu słowo „pacjentów”, bo chodzi o nich, a nie o ministra zdrowia” - dodał Adam Niedzielski.

Wyjawił, że wiosną lekarze rodzinni wnioskowali, by resort zezwolił im na zlecanie testów. Wyraził także swoją opinię o teleporadach: „W czasie lockdownu one rzeczywiście były pewnym panaceum, ale dziś pacjenci skarżą się, że lekarze rodzinni w zasadzie całkowicie przeszli na udzielanie porad zdalnych i nie ma żadnego dostępu do badania fizykalnego. Zaś lekarze ze szpitali zwracają uwagę, że trafiają do nich pacjenci z różnymi schorzeniami, które są już bardzo poważnie rozwinięte, bo byli zaniedbani na poziomie badań profilaktycznych...”.

Zakaz tańca na weselach. "Będzie dobrze" Adama Federa, odc. 110

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

„Super Express” informował o tym, jak Kolegium Lekarzy Rodzinnych skarciło (w liście otwartym) dziennikarzy za podawanie – w jego opinii – „fałszywych informacji” w mediach o tym, że gabinety lekarzy rodzinnych są zamknięte, a leczenie w POZ sprowadza się do udzielania teleporad. Pierwotny zamysł Ministerstwa Zdrowia sprowadzał się do tego, że rodzinni kierowaliby na testy pacjentów po bezpośrednich spotkaniach z nimi. Porozumienie Zielonogórskie (największe ze stowarzyszeń grupujących lekarzy POZ) określiło mianem „niebezpiecznego dla pacjentów”. „Przedstawiciele Porozumienia Zielonogórskiego uznali, że proponowane rozwiązania są niebezpieczne dla pacjentów i mogą spowodować niekontrolowany rozsiew epidemii. Federacja PZ podejmie działania zmierzające do zmiany tej sytuacji”. Po spotkaniu z kierownictwem resortu, wprowadziło ono możliwość kierowania na testy także po przeprowadzonym wywiadzie telefonicznym.

– Nie ma zwiększonej liczby punktów wymazowych, poza tym skierowanie na test przez teleporadę może otrzymać osoba, u której występują wszystkie objawy choroby: gdy jest gorączka powyżej 38 stopni, kaszel, duszności, utarta węchu lub smaku. Będzie mniej przetestowanych, będzie mnie chorych – mówi nam, chcąca zachować anonimowość, lekarka rodzinna jednego z ośrodków POZ w Zagłębiu Dąbrowskim. Niekoniecznie może być mniej chorych wskutek takiej praktyki. Może być odwrotnie. Czy resort przewidział sytuację, w której pacjent oświadcza rodzinnemu, że ma wszystkie takie objawy i nieco przesadza w takim oświadczeniu? Tym bardziej, że rozmaite badania i praktyka wykazują, że utrata węchu lub smaku występuje „tylko” u 60 proc. zarażonych? Pewnie znajdzie się wielu chcących zrobić test na koronawirusa na koszt państwa.

Najnowsze