Otyłość – tsunami XXI wieku

2026-05-22 15:03

Przez długie lata panowało dość powszechnie przekonanie (także wśród lekarzy), że osoba z nadmiernymi kilogramami to ktoś, kto za dużo je, a za mało się rusza. I że wystarczy zmienić styl życia, aby odzyskać odpowiednią masę ciała. Dziś już wiadomo, że to nie tak, że otyłość to choroba – choroba przewlekła, bez tendencji do samoistnego ustępowania, z tendencją do nawrotów. Dlatego dziś mówimy o chorobie otyłościowej, a nie o otyłości. Dlatego, nie bez powodu, w 1997 roku Światowa Organizacja Zdrowia WHO zaliczyła otyłość do katalogu chorób.

Otyłość

i

Autor: Canva.com zdjęcie ilustracyjne

Jej istota polega na zaburzeniach homeostazy (równowagi) energetycznej, czyli zdolności organizmu do samoregulacji. W rezultacie dochodzi do dodatkowego bilansu energetycznego, co przekłada się na nadmierne gromadzenie tkanki tłuszczowej. Na wystąpienie choroby otyłościowej ma wpływ wiele czynników, m. in. genetyczne, metaboliczne, hormonalne, środowiskowe, psychologiczne.   Tak więc nie jest to defekt kosmetyczny, estetyczny, ale poważna, przewlekła choroba, z groźnymi powikłaniami, których jest…ponad 200! To m. in. schorzenia układu krążenia, cukrzyca typu 2, nadciśnienie tętnicze, obturacyjny bezdech senny, patologie układu kostno-stawowego, niektóre rodzaje nowotworów, schorzenia neuropsychiatryczne. Choroba otyłościowa niesie też ze sobą ryzyko przedwczesnego zgonu – w zależności od czasu trwania choroby długość życia może ulec skróceniu od 4 do 10 lat.

W Polsce na chorobę otyłościową choruje ok. 9 mln osób, coraz częściej diagnozuje się ją u dzieci – dziś problem ten dotyczy już 30 proc. dzieci.

Brak świadomości, za późna diagnoza

Aż 80 proc. chorych nie ma świadomości, że otyłość to choroba, i to tak poważna. Tej świadomości niestety nie ma również wielu lekarzy. Zanim zostanie postawiona prawidłowa diagnoza, mija ok. 5 lat. Wczesne rozpoznanie jest szczególnie istotne w przypadku dzieci, bo chore dziecko to chory dorosły. Chore dziecko już nigdy może nie wyrosnąć z otyłości. Dlatego potrzebna jest edukacja w tym zakresie, i to już od przedszkola, budowanie świadomości od najmłodszych lat, poprzez szerzenie zdrowych nawyków, odpowiedniego sposobu żywienia i aktywności fizycznej. Nasze dzieci tyją najbardziej w Europie, a widok pulchnego malucha jakże często budzi pozytywne reakcje. A że trochę zbyt pulchne? „Nie szkodzi, przecież dzieci wyrastają z nadwagi, a zresztą to tylko dziecięcy tłuszczyk…” – nie brak i takich argumentów. Tymczasem nic bardziej mylnego. Z nadmiernych kilogramów niełatwo wyrosnąć, a z pulchnego dziecka raczej na pewno wyrośnie wcale nie rozkosznie pulchny dorosły.

Leczymy dopiero powikłania

- Chorobę otyłościową powinniśmy traktować jak każdą inną chorobę przewlekłą, zaczynając od szukania jej przyczyn, diagnozowania i wyboru najlepszej dla pacjenta terapii, która powinna być ukierunkowana dokładnie na tego konkretnego pacjenta, czyli powinna to być terapia spersonalizowana, bo każdy pacjent jest przecież inny i każdy choruje inaczej – mówi prof. Mariusz Wyleżoł, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości, kier. Warszawskiego Centrum Kompleksowego Leczenia Otyłości i Chirurgii Bariatrycznej w Szpitalu Czerniakowskim. – Choroba wymaga kompleksowego podejścia, zaangażowania wielu specjalistów, co wiąże się ze zmianami systemowymi w naszej ochronie zdrowia. My dziś leczymy powikłania, objawy wielonarządowe choroby otyłościowej, a nie samą chorobę. Leczenie tej choroby to długoterminowe działania. A narzędzia do tego mamy, w ostatnich latach poprawił się dostęp do farmakoterapii, w przypadku chorych, którym nie pomagają metody zachowawcze, w tym farmakoterapia, możemy zastosować bariatrię, czyli chirurgię.  

„Good bye, BMI”

Jeszcze nie tak dawno podstawę do obliczania masy ciała stanowił tzw. wskaźnik BMI (Body Mass Indeks), czyli iloraz masy ciała w kg i wzrostu w metrach, do kwadratu. Wynik 18,5 – 24,9 kg/m kw. jest uważany za prawidłowy. Dziś już wiadomo że to za mało, by stwierdzić, czy ktoś ma prawidłową wagę, nadwagę czy już początki choroby otyłościowej. Dlatego eksperci mówią „Good by, BMI!”. W diagnozie tej choroby bierze się teraz pod uwagę również inne wskaźniki, inne pomiary, jak obwód pasa, analizę składu ciała (zawartość tłuszczu trzewnego), konieczne jest także już na wstępie wykluczenie ewentualnych innych schorzeń, ocenia stopień powikłań, jeśli już do nich doszło. Dopiero po tych wszystkich działaniach możliwe jest postawienie właściwej diagnozy.

Stygmatyzacja, wykluczenie

Choroba otyłościowa wiąże się z ogromną stygmatyzacją. Chorzy, często wyśmiewani, wyszydzani, obrzucani bolesnymi wyzwiskami, wpadają w depresję, boją się wychodzić z domu. Wmawia im się, że to ich wina, że się tak „zapuścili”.

- Ja przez to wszystko przechodziłam – mówi Ewelina Michalik, działająca w Fundacji na rzecz Leczenia Otyłości. – W wieku 30 lat miałam już 10 powikłań choroby otyłościowej, a o tym, że na nią choruję, dowiedziałam się przypadkiem, kiedy w stanie zagrażającym życiu trafiłam do szpitala. Ważyłam wtedy prawie 130 kg. Mam troje dzieci i to były dla mnie dramatyczne momenty, kiedy nie mogłam być dla nich taką prawdziwą mamą, bo np. problemem było wyjście z nimi na plac zabaw, już nie mówiąc o innych, codziennych aktywnościach.

Dziś Ewelina odzyskała zdrowie i radość życia. Chętnie dzieli się swoimi doświadczeniami, przekonując, jak ważna jest wczesna diagnoza i pokonanie tej trudnej podróży od rozpoznania do skutecznego leczenia. Ale to, zauważa, Od 2010 roku, 22 maja, obchodzimy Europejski Dzień Walki z Otyłością. Ten dzień ma na celu zwiększenie świadomości na temat choroby otyłościowej, jako poważnej przewlekłej choroby oraz promowanie profilaktyki.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki