Pneumokoki, czyli bakterie Streptococcus pneumoniae, często bytują w nosogardle, nie dając żadnych objawów bądź tylko niewielkie, przypominające przeziębienie. Sytuacja się zmienia, gdy do organizmu wnika wirus RSV, który uszkadza nabłonek dróg oddechowych osłabia odporność. Wówczas pneumokoki budzą się i zaczynają działać, szybko się namnażają i przedostają do płuc. Nie oznacza to, że każda infekcja RSV kończy się choroba pneumokokową, jednak, gdy oba patogeny atakują razem, zakażenie dolnych dróg oddechowych przebiega ciężej, rośnie ryzyko powikłań i hospitalizacji.
- Wirusy i bakterie to wspólnicy w zbrodni – mówi prof. Piotr Rzymski z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. – Dlatego u pacjenta z cięższym przebiegiem infekcji RSV musimy brać pod uwagę, że na infekcję wirusową może nałożyć się zakażenie bakteryjne - ostrzega.
Szczególnie na działanie takiego groźnego tandemu RSV i pneumokoki są narażeni seniorzy, z fizjologicznie osłabionym układem odpornościowym i często obarczeni innymi chorobami, które mogą wtedy ulec zaostrzeniu. Dla pacjenta może to oznaczać konieczność hospitalizacji, dłuższą rekonwalescencję i trudniejszy powrót do wcześniejszej sprawności, zresztą często nawet niemożliwy.
Przed takimi zagrożeniami chronią szczepienia, zalecane przede wszystkim osobom ze zwiększonym ryzykiem ciężkiego przebiegu zakażeń, a więc seniorom i pacjentom z chorobami przewlekłymi, zaburzeniami odporności. Można je łączyć, nie wymagają więc kilku oddzielnym wkłuć, dla osób powyżej 65. roku życia są bezpłatne, dla młodszych z częściową odpłatnością. Jest możliwość zaszczepienia się w aptece.