Resort zdrowia montuje TAMĘ na NASTĘPNE UDERZENIE ZARAZY

2020-08-04 16:51 abe
fala_sztorm_covid
Autor: pixabay.com

„Epidemia jest żywym procesem i trudno określić, czy ilość sprzętu i środków, którą mamy w tej chwili, wystarczy, jak zadzieje się coś niespodziewanego, ale tego nikt nie wie” podkreśla – sienią, czyli o DRUGIEJ FALI epidemii.

Respiratorów mamy w Polsce obecnie wystarczającą liczbę. W marcu było ich ponad 10 tys., a teraz jest ponad 11 tys. (…). Nie wykluczamy też, że w razie naprawdę dużej liczby pacjentów pod respiratorami ich obsługą zajmą się nie tylko anestezjolodzy, ale też przykładowo wykwalifikowane pielęgniarki. Na dziś jednak nie przewidujemy, by taki scenariusz się ziścił” – wyjaśnia (4 sierpnia) minister Szumowski w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej”. Pytany, czy boi się jesieni (czytaj: II fali epidemii), prof. Szumowski przyznaje, że „Największym problemem będzie oddzielenie chorych na koronawirusa od tych, którzy będą mieli po prostu inne infekcje górnych dróg oddechowych. Objawy trudno odróżnić”. Przypomnijmy, że wstępnie planuje się, by tym oddzielaniem zajęli się lekarze pierwszego kontaktu, czyli pracujący w podstawowej opiece zdrowotnej. To ma nastąpić, gdy dojdzie do II fali epidemii. Jest niewielu wirusologów, którzy nie są pewni, czy i kiedy ona nadejdzie.

Immunolog i ekspert profilaktyki zakażeń, częsty gość w SE - dr Paweł Grzesiowski uważa, że pojęcie „druga fala” oznacza, iż po pierwszym ataku wirusa jest wielu zarażonych, wirus się wycisza, nie atakuje już tych, którzy go przechorowali. Wraca po pół roku, po roku, atakując te osoby, które nie zachorowały. To definicja robocza na użytek medialny. W rzeczywistości nie ma międzynarodowej, unormowanej definicji tego pojęcia, tak często obecnego (od samego początku epidemii, u nas od 20 marca) w tzw. przestrzeni publicznej. Nawet WHO, która zdefiniowała pojęcie „pandemii”, nie sprecyzowała, czym jest „II fala”. Dziennikarze Deutsche Welle zapytali o to rzecznika Światowej Organizacji Zdrowia. Christian Lindmeier odpisał im: „Termin ten odnosi się do nowych ognisk, które wystąpiły po początkowym spadku. To samo odnosi się do trzeciej fali”.

Przesłankami do prognozowania kolejnego wzrostu zachorowań są historyczne doświadczenia związane z globalnymi epidemiami – grypy hiszpanki, (1918-20, 20-50 mln zgonów), rosyjskiej grypy (1979-79, 1 mln zgonów), grypy Hongkong (1969-70, 1-4 mln zgonów), grypy azjatyckiej (1957-59, 1-2 mln zgonów). W tych epidemiach choroba również była obecna falami. Na tle (prawie) powszechnych i pewnych prognoz co do nastania II fali ciekawie wygląda opinia prof. Włodzimierza Guta: „Druga fala jest pomysłem, który jest nastawiony na to, aby w pewnym sensie ktoś zarobił. Dlatego musi być druga fala. Tym bardziej, że myślenie o czymś czego nie widać jest nielogiczne. Do wszystkiego należy podchodzić zdroworozsądkowo. Stare powiedzonko brzmi „Myślał indyk o niedzieli, a w sobotę łeb mu ucięli”. I tak jest w przypadku rozmyślaniu nad drugą falą”. Pewne jest, że jesienią nie przewiduje się zamrażania gospodarki. Nie byłoby już czego odmrażać.

Koterski jako Gierek. Czy jest podobny do I sekretarza?

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

Najnowsze