Dzięki nowoczesnym terapiom szpiczak plazmocytowy może stać się chorobą wyleczalną

2026-06-09 7:00

Jeszcze 20 lat temu chory za szpiczakiem żył średnio 2 – 3 lata, dziś żyje nawet i 20, a to dzięki nowoczesnym terapiom. W ostatnich latach w tym nowotworze dokonało się wiele przełomów, pojawiło się wiele innowacyjnych cząsteczek, które można było stosować tak w monoterapii, jak i w skojarzeniach, w wielu nowych schematach.

Szpiczak plazmocytowy: choroba, która nie odpuszcza. Pierwszy taki raport odsłania, z czym naprawdę zmagają się pacjenci

i

Autor: AndreaObzerova/ Getty Images Młoda kobieta w beżowej chuście na głowie, symbolizującej leczenie onkologiczne, siedzi w zamyśleniu, obejmując kolana. Scena ukazuje pacjentkę zmagającą się ze szpiczakiem plazmocytowym, odzwierciedlając jej emocje i trudności w walce z nawrotem choroby, o czym można przeczytać na portalu Poradnik Zdrowie. W tle widać doniczkowe rośliny.

Namacalne efekty zdrowotne

- Przełomy, jakie w ostatnich latach dokonywały się w szpiczaku plazmocytowym, są przykładem, jak nowoczesne leczenie przekłada się na dłuższe, lepsze życie chorych, to są namacalne efekty zdrowotne – podkreśla prof. Ewa Lech-Marańda, konsultant krajowy w dziedzinie hematologii. – I nie chodzi tylko o te nowe terapie, o coraz powszechniejszy dostęp do nich również polskich pacjentów, ale o zmiany systemowe, w których też dużo się zadziało. Oczywiście potrzebne są dalsze rozwiązania systemowe i jest to jeden z elementów, jaki został włączony do w Krajowej Sieci Hematologicznej, a już mamy program pilotażowy. Innym istotnym elementem jest przeniesienie części rozwiązań do ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, jak np. badań immunologicznych, genetycznych, opracowanie wytycznych dla lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, co pozwoli na lepsze zabezpieczenie chorego i usprawni opiekę nad nim. W tych wszystkich zakresach liczymy na dobrą współpracę z Ministerstwem Zdrowie.

Wyzwaniem nawrotowy i oporny

Szpiczak plazmocytowy jest chorobą nawrotową, dlatego wcześniej czy później do tych nawrotów dochodzi. I tego najbardziej boją się pacjenci. – Strach przed nawrotami ich paraliżuje, a życie ze szpiczakiem przypomina maraton bez wytyczonej drogi – mówi Łukasz Rokicki, prezes Fundacji Carita. – Dlatego, choć mamy już tyle schematów leczenia, do wcześniejszych linii przechodzą te z dalszych, w nadzieją wyczekiwaliśmy na leki, które oddalą ryzyko progresji i skrócą czas do nawrotu. I takich już się doczekaliśmy, choć jeszcze nie zostały zrefundowane. Nie możemy sobie pozwolić, żeby ten postęp, który już się dokonał, został wyhamowany.

Torpeda po wcześniejszych liniach

W sierpniu ub. roku w Unii Europejskiej został zarejestrowany lek, który daje ogromną szansę pacjentom z nawrotowym, opornym szpiczakiem. To jakby dwa w jednym, połączenie konjugatu przeciwciała monoklonalnego z lekiem cytostatycznym. Przeciwciało wyszukuje i łączy się z antygenem BCMA, który znajduje się na powierzchni komórek nowotworowych, a cytostatyk je zabija.

- To przełomowa opcja w walce z opornym lub nawrotowym szpiczakiem plazmocytowym, ta terapia jest trzykrotnie skuteczniejsza od poprzednich, stosowanych w takich przypadkach – mówi prof. Krzysztof Giannopoulos, prezes Polskiego Towarzystwa Hematologicznego i Transfuzjologicznego.

– Jest przeznaczona dla chorych po wcześniejszych liniach leczenia, dla pacjentów, którzy otrzymali wcześniej co najmniej jedną linię. Ta opcja pokazuje, że choć szpiczak nadal pozostaje chorobą nieuleczalną, może być chorobą przewlekłą. Oczywiście ważne jest, żeby pacjenci otrzymywali optymalne terapie już od pierwszej linii, ale ważna jest też dostępność do terapii w przypadku nawrotów choroby. Liczymy na to, że zostanie to uwzględnionę na lipcowej liście refundacyjnej, przynajmniej dwa z czterech nowych schematów.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki