Wojna na Florydzie. GENETYCZNIE modyfikowane komary same się wykończą

2021-05-01 18:00 oprac. Andrzej Bęben
komar
Autor: pixabay.com

W prosty sposób: rozmnażając się, przekazują takie geny potomstwu, że to pada niczym... muchy. Na bagnistej Florydzie, gdzie roi się od komarów, wypuszczonych zostanie setki milionów „przerobionych” komarów Aedes aegypti. W Brazylii udało się tym sposobem zlikwidować 98 proc. tych owadów odpowiedzialnych za wywoływanie febry, dengi czy ziki. Śmiertelnie niebezpiecznych chorób.

Komary genetycznie modyfikuje brytyjska firma Oxitec. ma ona wypuścić na dniach 144 tys. samców-komarów. Samce nie gryzą ludzi. To sprawa samic. Genetyczne komary łączą się komarzycami. Owszem rozmnażają się, tylko, że osobniki płci żeńskiej nie przeżywają, a jako samce nie są żądne krwi (żywią się sokami owoców), to problem nosicielami chorób z czasem powinien zostać rozwiązany. Przez około 12 tygodni, co tydzień, będzie wypuszczanych 12 tys. zmodyfikowanych samców. Na końcowy efekt trzeba będzie poczekać dwa lata, ale przykład Brazylii, w której zastosowano taką genetyczną „dekomaryzację”, pokazuje, że metoda Oxitec ma wysoką skuteczność. Realizować ją będzie wyspecjalizowany w walce z brzęczącymi zabójcami Mosquito Control District.

Metoda jest kontrowersyjna, budzi sprzeciwy zielonych, ale dyrektor Mosquito – Andrea Leal, nie zważa na nie. W komunikacie prasowym jasno stwierdził: „Ponieważ obserwujemy rozwój odporności na niektóre z naszych obecnych metod kontroli, potrzebujemy nowych narzędzi do zwalczania tego komara”. A czemu taki sposób walki z komarami przeszkadza amerykańskim zielonym? Swoje NIE opierają w dużej mierze na artykule opublikowanym w 2019 r. w jednym z prestiżowych naukowych periodyków. Stwierdzono w nim, że te komary, które przeżyły brazylijską likwidację, mogą prowadzić do powstania hybrydowych szczepów, bardziej odpornych na środki owadobójcze. Artykuł nie obronił się przed krytyką, ale argumenty nadal są żywe.

Karta na Kleszcze

O tym nie mogą powiedzieć bliscy wielu, wielu osób, które zmarły wskutek chorób przez dengę, febrę czy zikę. A między innymi te choroby wywołują patogeny roznoszone przez egipskiego komara. Denga jest chorobą wirusową wywołana przez wirus denga (dengi), która w ostatnich latach dosyć szybko się rozprzestrzenia. Jest chorobą zakaźną (wirusa przenosi komarzyca), ale nie ma możliwości przeniesienia zakażenia bezpośrednio z człowieka na człowieka. Przeciw tej chorobie są szczepionki. Śmiertelność (w zależności od tego czy choroba jest leczona, czy nie) wynosi od 1 do 20 proc. Febra, zwana również żółtą gorączką, to choroba przeciwko której można się zaszczepić i bez zaświadczenia o tym nie wjedzie się do krajów, w których ona występuje (tzw. żółta książeczka). U niezaszczepionych leczenie jest tylko objawowe. W ciężkim stanach współczynnik śmiertelności waha się między 20 a 50 proc. Wszyscy, którzy wyszli z febry, zyskują odporność na całe życie. Zika – nie ma szczepionki, która ochroniłaby ludzi przed zakażeniem wirusem i chorobą, którą wywołuje. Ta choroba (i wirus) teraz są w cieniu SARS-CoV-2, ale podobnie jak on, w 80 proc. przebiega bezobjawowo. Jest szczególnie niebezpieczna dla ciężarnych. Wykazano, że podobnie, jak HIV, może być roznoszony drogą płciową. Na koniec dodajmy, że od lat trwają prace nad zastosowaniem inżynierii genetycznej do zwalczania malarii. Problem w tym, że zarazki zimnicy roznosi 40 gatunków (z 3,5 tys.) komarów...

Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze
Najnowsze artykuły