Rodzice Krzysztofa Dymińskiego w rocznicę zaginięcia dziecka: Policja od 3 lat nie chce nam pokazać ostatniej drogi syna

2026-05-28 9:53

Dramat tej rodziny trwa już trzeci rok. Tyle czasu upłynęło od tajemniczego zaginięcia, 16-letniego wówczas, Krzysztofa Dymińskiego spod Warszawy. Chłopiec w tajemnicy opuścił o poranku rodzinny dom i pojechał do stolicy. Tam wszelki ślad za Krzysztofem urwał się. Jak się okazuje, rodzice chłopaka wciąż nie widzieli zapisu z monitoringu, który przedstawia ostatnią drogę ich syna. Nie pozwala im na to policja.

Krzysztof Dymiński zaginął 3 lata temu

27 maja 2023 na zawsze odmienił życie rodziny Krzysztofa Dymińskiego. Około 3:50 w nocy chłopak w tajemnicy wymknął się z domu pod Ożarowem Mazowieckim, nie zostawiając żadnej wiadomości. Dzięki monitoringowi służby ustaliły, że 16-latek przemieścił się komunikacją miejską do Warszawy, gdzie ostatni raz widziany był przed godziną 6 rano.

Ślad urwał się na Moście Gdańskim - na monitoringu nie ma dowodów, że chłopak zszedł z mostu, ani też, że z niego skoczył lub spadł. A przynajmniej nie ma wedle słów policji, bo rodzina wciąż nie widziała tego kluczowego dla sprawy nagrania.

- Nie możemy obejrzeć ostatniej drogi naszego syna - mówi z goryczą w głosie Daniel Dymiński, ojciec chłopca.

- Policja nie chce nam pokazać nagrania, zasłaniając się działaniami operacyjnymi - dodaje Agnieszka Dymińska, mama Krzysztofa. Z para rozmawialiśmy w trzecią rocznicę tajemniczego zniknięcia ich syna podczas sejmowej debaty zespołu ds. zaginięć.

Agnieszka Dymińska twierdzi, że do tej pory śledczy pokazali jej i mężowi jedynie kadr z nagrania, które jest w aktach sprawy.

- Chcemy po prostu zobaczyć jego ostatnią drogę, może dostrzeżemy coś, czego ktoś, kto nie zna Krzysztofa nie zauważa - ojciec chłopca dziwi się postawie Policji.

Co ciekawe z podobnym problemem mierzy się Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak, która również od dwóch lat występuje do Policji o udostępnienie akt sprawy i do tej pory nie otrzymała na to zgody. Z czego wynika tak wstrzemięźliwa postawa śledczych, którzy nie pozwalają rodzicom Krzysztofa zobaczyć ostatniej drogi ich syna? Zwróciliśmy się z tym pytaniem do Komendy Stołecznej Policji. Do momentu publikacji tekstu nie wpłynęła jeszcze odpowiedź.

Child Alert niby jest, ale uruchomić go nie tak łatwo

Rodzice Krzysztofa od samego początku aktywnie angażują się w poszukiwania syna, a widząc opór zbiurokratyzowanego systemu postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Daniel Dymiński z pomocą profesjonalnego sprzętu i ekip złożonych m.in. z nurków przeszukuje dno Wisły, szukając śladów syna. Jedna z głównych teorii głosi bowiem, że 16-latek tamtego feralnego dnia skoczył lub wpadł do rzeki.

Wstrząsający obraz z tych poszukiwań zawarty został w najnowszym filmie dokumentalnym „Bez końca” Michała Marczaka. To dzieło objeżdża obecnie kolejne festiwale filmowe, by pod koniec roku trafić do szerokiej dystrybucji w kinach lub na streamingu.

Jednocześnie rodzice Krzysztofa toczą bój o zmiany w skostniałym polskim systemie.

- Po zaginięciu Krzysia prosiliśmy o uruchomienie Child Alertu, ale powiedziano nam, że jego to nie dotyczy - mówi Daniel Dymiński, wskazując, że w ciągu 13 latach istnienia tego mechanizmu skorzystano z niego zaledwie 7 razy. Za każdym razem udawało się odnaleźć poszukiwane dziecko, co wskazuje jak skuteczny jest to system.

Rodzice są też oburzeni ostatnimi zmianami w prawie, które spowodowały, że obecnie mechanizmu Child Alert nie da się uruchomić, jeżeli nie zachodzi podejrzenie, że dziecko zostało porwane.

- Alert RCB rozsyłany jest masowo, gdy idzie wichura czy deszcz - często są to błahe przypadki, gdy co najwyżej może nam się potłuc doniczka na balkonie. Tymczasem gdy ginie dziecko nie da się uruchomić tych mechanizmów - powiedziała z oburzeniem jedna z uczestniczek środowej konferencji.

Przekuć tragedię w coś dobrego

Podczas spotkania rodzice Krzysztofa Dymińskiego przedstawili propozycje zmian w prawie dotyczące m.in. wykorzystywania mechanizmów Child Alert i Alert RCB do udziału w poszukiwaniach zaginionych osób oraz zobowiązywania platform społecznościowych do usuwania wizerunków zaginionych po ich odnalezieniu, czy brania odpowiedzialności za hejterskie komentarze dotyczące tychże osób.

Oboje zdają sobie jednak sprawę, że przed nimi długa droga - do tej pory złożyli już kilkanaście postulatów zmian legislacyjnych, wpierw na ręce ówczesnego marszałka Sejmu Szymona Hołowni, a potem Komendanta Głównego Policji, ale większość z nich została odrzucona.

Co ciekawe, pomimo braku wpisania postulatów Dymińskich w obowiązujące procedury policyjne, służby i tak zaczęły z nich korzystać. W maju 2025 r. po raz pierwszy w historii działań poszukiwawczych służb włączono Alert RCB z Child Alertem. Poszukiwania zakończyły się powodzeniem.

Drugi raz, z Alertu RCB wysłanego na wybranym obszarze (uruchomiony dla mieszkańców: Rudy Śląskiej, Bytomia, Katowic, Chorzowa, Świętochłowic, Zabrza oraz powiatu mikołowskiego), skorzystała policja z Rudy Śląskiej w minioną sobotę, 23 maja. Nastolatka dzięki niemu została odnaleziona cała i zdrowa. To pokazuje, że poza sztywnymi przepisami ważna jest jeszcze dobra wola.

Pytani o to, co czują w dniu trzeciej rocznicy zniknięcia ich syna Agnieszka i Daniel odpierają, że starają się nie celebrować tej koszmarnej daty i skupiają się na tym, co napędza ich do działania: - Jesteśmy wzruszeni, że udało się zgromadzić społeczność która rozmawiała o ważnych sprawach - mówią, nawiązując do środowej debaty w Sejmie.

Ojciec Krzysia Dymińskiego wyłowił kolejne ciało. "Miałem jakieś przeczucie, potrzebę wypłynięcia":

Szukali zaginionego Krzysia Dymińskiego w Wiśle. Ojciec wyłowił zwłoki z rzeki
Pokój Zbrodni
Prawniczka ugodziła Igora nożem. Jeden celny cios szermierki | Pokój ZBRODNI

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki