Kontrole na granicy polsko‑niemieckiej. Mieszkańcy mają dość: „To już nie jest Schengen!”

2026-03-23 11:26

Codzienne korki, nerwy i poczucie, że swoboda przemieszczania się to już tylko wspomnienie. Mieszkańcy pogranicza coraz głośniej protestują przeciw przedłużanym w nieskończoność kontrolom na granicy polsko‑niemieckiej. Zarówno Berlin, jak i Warszawa zapowiadają, że ograniczenia szybko nie znikną – a ludzie, którzy żyją po obu stronach Odry, mówią wprost: „Mamy tego dość”.

Kontrole na granicy polsko‑niemieckiej. Mieszkańcy mają dość: „To już nie jest Schengen!”

i

Autor: Ngchiyui/ Shutterstock

Powrót do czasów sprzed Schengen

Choć granica między Polską a Niemcami od lat miała być tylko symboliczną linią na mapie, rzeczywistość 2025 i 2026 roku wygląda zupełnie inaczej. Niemcy przedłużyły kontrole co najmniej do połowy września 2026 r., tłumacząc to presją migracyjną, przemytem ludzi i niestabilną sytuacją międzynarodową .

Po stronie polskiej kontrole obowiązują od lipca 2025 r. i – zgodnie z najnowszymi decyzjami MSWiA – mają trwać co najmniej do kwietnia 2026 r., a rząd rozważa ich utrzymanie nawet do października 2026 r.

Ciąg dalszy pod galerią

„Zatrzymują mnie co drugi dzień”. Mieszkańcy mówią o upokorzeniu

Niemiecki „Tagesspiegel” opisuje historie osób, które przekraczają granicę codziennie – do pracy, szkoły, lekarza. Jednym z nich jest Benno, mieszkaniec Frankfurtu nad Odrą. Jak relacjonuje, wracając pieszo ze Słubic, został zatrzymany przez policję do kontroli dokumentów.

– To się dzieje regularnie. Idę przez most i już widzę, że mnie wyłowią z tłumu

– mówi cytowany przez niemieckie media.

Podobne relacje płyną od wielu mieszkańców. Ludzie skarżą się, że są wybierani „na wygląd”, a częste legitymowanie budzi poczucie niesprawiedliwości i naruszenia prywatności.

Korki, opóźnienia, stracone godziny

Najbardziej cierpią ci, którzy codziennie dojeżdżają do pracy. W godzinach szczytu na przejściach – zwłaszcza Słubice–Frankfurt i Gubin–Guben – tworzą się długie kolejki.

Niemieckie media podkreślają, że dla tysięcy pracowników transgranicznych oznacza to realne straty: spóźnienia, konieczność wcześniejszego wyjazdu z domu, a nawet problemy z pracodawcami.

Politycy mówią o bezpieczeństwie. Ludzie – o absurdzie. "Pokazówka"

Zarówno Berlin, jak i Warszawa tłumaczą, że kontrole są konieczne, by ograniczyć nielegalną migrację i działalność przemytników.

MSWiA podkreśla, że „wyłapuje osoby próbujące przerzucać migrantów na Zachód” i że sytuacja wymaga „zdecydowanych działań” .

Jednak mieszkańcy widzą to inaczej.

Migranci? Ja tu widzę głównie ludzi jadących do pracy i studentów z plecakami. To wygląda jak pokazówka, nie realna ochrona – mówi pani Marta, mieszkanka Słubic, cytowana przez "Tagesspiegel".

„Ping‑pong na granicy”. Eksperci ostrzegają

Niemieccy komentatorzy zwracają uwagę, że wzajemne kontrole mogą przerodzić się w polityczną spiralę. Już w 2025 r. niemiecka policja ostrzegała przed „ping‑pongiem” – jeśli jedna strona zaostrza kontrole, druga odpowiada tym samym, a granica staje się coraz mniej przejezdna.

Kiedy to się skończy?

Na razie nic nie wskazuje na szybki powrót do pełnej swobody.

Niemcy: kontrole co najmniej do września 2026 r.

Polska: obowiązują do kwietnia 2026 r., ale rząd planuje ich przedłużenie do października 2026 r.

Obie strony podkreślają, że decyzje zależą od sytuacji migracyjnej – a ta, jak mówią eksperci, szybko się nie ustabilizuje.

Granica, która dzieli codzienność

Dla polityków to kwestia bezpieczeństwa.

Dla mieszkańców – codzienny problem, który rozbija rytm życia, pracę i relacje społeczne.

– Mieliśmy żyć w Europie bez granic. A teraz czuję się, jakbym cofał się o 20 lat – podsumowuje jeden z mieszkańców Frankfurtu nad Odrą.

Sonda
Czy kontrole na granicy z Niemcami powinny być zniesione?
Eisenhüttenstadt - perełka socrealizmu tuż przy granicy z Polską

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki