Książulo niemile widziany na Winobraniu. „Nie wolno nagrywać!”. Spięcie przy stoisku z grillem

Wizyta Książula na Winobraniu w Zielonej Górze znów wywołała burzę. Influencer pojawił się przy jednym ze stoisk z grillem, by nagrać swoją relację. Zanim zdążył rozpocząć nagranie, usłyszał od obsługi krótkie, ostre: „Nie wolno nagrywać”. Atmosfera natychmiast zrobiła się gęsta, a w kolejnych minutach doszło do przepychanek słownych, nieporozumień i kłótni o… paragon.

Szaszłyk na talerzu. Na miniaturze influencer Książulo w szarej bluzie i czapce. O spięciu na Winobraniu czytaj w SE.
Autor: Książulo/ Facebook

Nerwowo już od pierwszych sekund nagrania

Na opublikowanej na Facebooku rolce widać, że napięcie pojawia się natychmiast, gdy influencer tylko pojawił się przy stoisku z potrawami z grilla. Książulo podchodzi do lady z telefonem, a sprzedawcy od razu reagują zakazem nagrywania.

- Nie wolno nagrywać! - mówi stanowczym głosem sprzedawczyni.

Influencer, mimo wyraźnej niechęci obsługi, kontynuuje zamówienie – najpierw kiełbasę, potem karkówkę i szaszłyk.

W tym momencie dochodzi do kolejnego spięcia. Gdy prosi o paragon, słyszy, że sprzedawczyni może wystawić jedynie wydruk lub fakturę. Zaczyna się wymiana zdań, w której obie strony coraz bardziej tracą cierpliwość. Książulo dopytuje, dlaczego nie dostaje zwykłego paragonu, a sprzedawczyni tłumaczy się w nerwowym tonie. Cała sytuacja wygląda tak, jakby każda kolejna sekunda tylko podkręcała emocje.

Od „Nie jest najgorsza” do „K***a, żenada”

Mimo nerwowej atmosfery influencer próbuje zamówionych dań. O kiełbasie mówi: „Nie jest najgorsza”, ale szybko przechodzi do ostrzejszych słów. Narzeka na obsługę, ceny i jakość jedzenia. Padają mocne komentarze przesycone wulgaryzmami: „K***a, żenada”, „Powinniśmy rzucić to k***a na to stoisko z powrotem”.

Jego ogólna ocena jest jednoznacznie negatywna.

- Wyrzuciliśmy sto parę w śmietnik - stwierdza influencer na koniec filmu. Pytanie jednak, czy była w pełni rzetelna, skoro emocje od początku brały górę.

Czy sprzedawcy przesadzili? Gastronomia często reaguje na Książula alergicznie

Reakcja sprzedawców była ostra, ale – jak twierdzą niektórzy – zrozumiała. Książulo działa na część branży jak płachta na byka. Po kilku głośnych aferach, gdy jego recenzje miały rzekomo zaszkodzić lokalom, wielu przedsiębiorców woli unikać ryzyka. Nie każdy chce być bohaterem filmu na YouTube, zwłaszcza gdy negatywna opinia może odbić się na ich dochodach.

Z drugiej strony – obsługa powinna jednak zachować pełen profesjonalizm, niezależnie od sytuacji. Winobranie to święto miasta, a klienci oczekują życzliwości, nie nerwów. Tutaj emocje wyraźnie wymknęły się spod kontroli.

Internet zapłonął. Jedni bronią influencera, inni sprzedawców

Pod filmem pojawiły się liczne komentarze. Część internautów stanęła po stronie Książula, wytykając sprzedawcom brak kultury. Pojawili się też internauci, którzy bronili obsługi, podkreślając, że mają prawo nie życzyć sobie nagrywania.

Jedni piszą: „Obsługa fatalna, dobrze że to pokazał”, "Coś okropnego… obsługa tragedia", "Bezczelne babsko".

Inni odpowiadają: „Nie każdy chce być w internecie, to normalne”

Emocje kontra rzetelność. Kto ma rację?

Ocena Książula była ostra, momentami wręcz agresywna. Trudno jednak nie zauważyć, że cała sytuacja od początku była naładowana emocjami. Czy jedzenie faktycznie było tak złe, czy po prostu nerwy wzięły górę – pozostaje kwestią dyskusyjną.

Jedno jest pewne: wizyta influencera na Winobraniu znów rozgrzała internet i pokazała, że jego obecność w gastronomii to temat, który wciąż budzi ogromne emocje.

Kim jest Książulo? Influencer, który dzieli gastronomię na pół

Książulo, a dokładniej Szymon Nyczke, to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich twórców internetowych zajmujących się recenzowaniem jedzenia. Popularność zdobył dzięki licznym, często bardzo ostrym recenzjom kebabów – to właśnie jego bezkompromisowe filmy o „najlepszych” i „najgorszych” kebabach w Polsce wyniosły go na szczyt internetowych trendów. Z czasem rozszerzył działalność na bary, restauracje, food trucki i festiwale gastronomiczne, gdzie jego wizyty potrafią wywołać zarówno euforię, jak i panikę wśród właścicieli.

Nyczke słynie z dosadnego języka, emocjonalnych reakcji i ocen, które potrafią być miażdżące. Jedni uważają go za kulinarnego strażnika jakości, inni za internetowego prowokatora, który „robi zasięgi na dramach” i nie ma profesjonalnego doświadczenia gastronomicznego. Jego recenzje potrafią wypromować lokal, ale równie często – jak twierdzą niektórzy przedsiębiorcy – doprowadzić do fali hejtu i odpływu klientów. Dlatego wielu właścicieli po prostu nie życzy sobie, by pojawił się u nich z kamerą.

Sonda
Jesteś fanem/ką Książula?
DODA I SMOLASTY O SINGLU NIE ŻAŁUJĘ I ZNAJOMOŚCI Z KSIĄŻULO

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki