WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości polska warszawa Nie chcemy kabli przy naszych domach!

Nie chcemy kabli przy naszych domach!

27.07.2016, godz. 08:00
Nie chcemy kabli przy naszych domach
foto:

Spółka energetyczna chce nam tu zafundować wielkie zagrożenie w postaci linii wysokiego napięcia! Nie chcemy tej inwestycji w Żyrardowie! - protestują mieszkańcy tej miejscowości.

Polskie Sieci Elektroenergetyczne od dwóch lat próbują ustalić optymalny przebieg przez Mazowsze linii wysokiego napięcia 2x400kV, która łączyłaby Kozienice i Ołtarzew. Do jakiegokolwiek kompromisu daleko. Bo nikt jej nie chce. - Inwestycja musi powstać ze względu na bezpieczeństwo energetyczne kraju. Nie potrafię powiedzieć, kiedy będzie gotowy ostateczny wariant przebiegu tej linii. Ale dopiero wtedy będzie czas na oficjalne konsultacje z mieszkańcami - wyjaśnia rzecznik PSE Beata Jarosz.

- Wtedy będzie za późno! -- mówią zdesperowani mieszkańcy Żyrardowa i Wiskitek. Marszałek Mazowsza Adam Struzik swego czasu powołał forum dialogu, które pomogłoby gminom i spółce ustalić trasę kabli bardzo wysokiego napięcia. Nie udało się. Forum rozwiązano. Teraz każdy walczy na własną rękę. Problem w tym, że zgodnie z planem zagospodarowania województwa mazowieckiego, linia powinna biec daleko od Żyrardowa, przez Jaktorów, Żabią Wolę i Grodzisk. Ale pod naciskiem polityków i po protestach PSE wymyśliło inny przebieg. Wymagałby m.in. wycięcia kilometrów lasu w okolicach Żyrardowa, przecinałby zagłębie sadownicze w Grójcu.

- Gigantyczne słupy z drutami energetycznymi stałyby tuż za naszymi domami. Dlaczego głos Jaktorowa ma być silniejszy od Żyrardowa?! Chcemy, żeby było realizowane prawo, a jedyny zgodny z prawem wariant to ten z planu zagospodarowania - mówi mieszkaniec Żyrardowa Piotr Plak (27 l.), prezes stowarzyszenia "Chcemy wiedzieć".

- Gdy 4 lata temu budowałem tu dom, sprawdzałem plany okolicy, w żadnych nie wspominano o tak gigantycznej inwestycji. A gdy dom już stoi, dowiaduję się, że 400 metrów dalej mam mieć druty dwa razy po 400 kV! - mówi Jacek Walczak (29 l.). Mieszkańcy nie tylko obawiają się zniszczenia Bolimowskiego Parku Krajobrazowego. Boją się rakotwórczego wpływu słupów energetycznych i tego, że budowa wpłynie na jakość wody z ujęcia "Sokule" dla ok. 80 tys. osób. Planują interweniować u ministrów. Wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera (57 l.) zwraca uwagę, że choć linia 2x400 kV na pewno rodzi napięcia społeczne, ale musi powstać i to w trybie specustawy. - Ważne, by był to najmniej inwazyjny wariant i by ci ludzie nie byli traktowani instrumentalnie a czuli się partnerami do rozmów - ocenia wojewoda.

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: