Są ludzie, których życiorys mógłby posłużyć za scenariusz filmowy. Do tego grona bez wątpienia należy Urszula Tauer, mieszkanka naszego regionu, żołnierz Armii Krajowej i uczestniczka Powstania Warszawskiego, która właśnie obchodziła 105. urodziny. Jubileusz miał wyjątkowy wymiar – bohaterka została mianowana na stopień pułkownika.
To symboliczne wyróżnienie dla kobiety, która przez całe życie pozostawała wierna wartościom: odwadze, honorowi i miłości do ojczyzny.
W liście gratulacyjnym marszałek województwa Piotr Całbecki podkreślił niezwykłe zasługi jubilatki:
W czasie II wojny światowej ratowała Pani innych, działając jako kurierka i łączniczka Komendy Głównej AK – podejmując ogromne ryzyko każdego dnia, z pełną świadomością grożących konsekwencji. (…) Dziękuję za Pani nieugiętą postawę – jest Pani wielkim autorytetem i dumą naszego województwa. (…) Niech Pani życiowa mądrość i doświadczenie nadal będą światłem dla młodszych pokoleń, a zdrowie i optymizm nigdy Pani nie opuszczają.
Urodziła się 24 kwietnia 1921 roku we Lwowie, ale od najmłodszych lat związana była z Bydgoszczą. Wojna brutalnie wkroczyła w jej życie – Niemcy rozstrzelali jej dziadka już we wrześniu 1939 roku. To doświadczenie ukształtowało jej patriotyczną postawę.
W konspiracji działała pod pseudonimem „Ala”. Była łączniczką i kurierką Związku Walki Zbrojnej, a później Armii Krajowej. Dzięki doskonałej znajomości języka niemieckiego wykonywała wyjątkowo niebezpieczne misje – jako kurierka docierała nawet do Berlina.
Podczas Powstania Warszawskiego została ranna już drugiego dnia walk. Przemieszczała się kanałami, przenosiła meldunki i łączyła odcięte grupy powstańców. Po upadku powstania trafiła do obozu w Pruszkowie.
Po latach wspominała tamten czas z poruszającą szczerością:
Nie bałam się śmierci. Bałam się tylko tego, że wydam naszych. Ile w końcu człowiek może znieść? W torebce nosiłam cyjanek, żeby go połknąć, gdy zrobi się niebezpiecznie – mówiła kilkanaście lat temu w wywiadzie udzielonym bydgoskiemu wydaniu „Gazety Wyborczej”.
Po wojnie wróciła do codzienności – wychowała troje dzieci i przez lata prowadziła laboratorium chemiczne. Choć przeszła przez piekło wojny, zachowała pogodę ducha, energię i niezwykłą życiową siłę.
Dziś Urszula Tauer jest drugim najstarszym żyjącym powstańcem warszawskim w Polsce. Jej 105. urodziny to nie tylko piękny jubileusz, ale także przypomnienie, jak wielką cenę zapłaciło pokolenie walczące o wolność.
A awans na pułkownika? To po prostu ukłon wobec kobiety, która przez całe życie stała na straży najważniejszych wartości.