Jeszcze niedawno na swoim profilu w mediach społecznościowych Justyna zamieściła zdjęcie, na którym trzyma w ramionach swoje dziecko. „Mój sens życia” — napisała krótko. Dziś te słowa nabierają tragicznego znaczenia. Jej 4-letni synek Szymuś nie żyje.
Do dramatu doszło jednym z bloków przy ulicy Antoniego Chołoniewskiego w Bydgoszczy. W jednym z mieszkań na piątym piętrze mieszkała 25-letnia Justyna z partnerem Pawłem i jej synkiem - Szymonem. Kobieta jest w zaawansowanej ciąży.
W poniedziałek, 20 kwietnia wyszła na zakupy. Gdy wróciła, poprosiła partnera, by pomógł jej wnieść torby. To właśnie wtedy doszło do tragedii.
W tym czasie chłopczyk otworzył drzwi balkonowe i wypadł z balkonu – relacjonuje jeden z bydgoskich policjantów, nie kryjąc emocji.
Dziecko spadło z dużej wysokości. Natychmiast rozpoczęła się dramatyczna walka o jego życie. Na miejscu pracowały służby ratunkowe, a chłopiec został przetransportowany do szpitala. Lekarze przez wiele godzin robili wszystko, co w ich mocy.
Matka była świadkiem całego zdarzenia. W szoku trafiła do szpitala, jednak szybko go opuściła, by być przy synu.
Niestety, mimo wysiłków medyków, życia Szymusia nie udało się uratować.
Sprawą zajmuje się prokuratura, która wszczęła śledztwo w celu wyjaśnienia okoliczności tragedii. Śledczy analizują m.in. zapisy monitoringu, które mogą pomóc ustalić, jak doszło do wypadku. Balkon, z którego wypadło dziecko, nie różnił się od innych w tego typu budynkach, co rodzi jeszcze więcej pytań.
Tragedia poruszyła mieszkańców Bydgoszczy i internautów w całym kraju. W sieci pojawiły się setki komentarzy pełnych bólu i współczucia dla rodziny.
„Ogromne wyrazy współczucia dla rodziców”, „Serce pęka na pół”, „Nie do wyobrażenia ból” - piszą poruszeni użytkownicy.
Wiele osób zwraca też uwagę na to, jak nieprzewidywalne potrafią być małe dzieci i jak ważne jest zabezpieczanie mieszkań. - Współczuję rodzicom, ogromny ból jaki przechodzą jest nie do pomyślenia. Mój najmłodszy synek też ma 4 lata. Dzieci w tym wieku są bardzo "pomysłowe" i nie mają poczucia zagrożenia - napisała internautka.
Dziś jednak najważniejsze jest jedno - ogromna tragedia, która dotknęła młodą rodzinę. Bydgoszcz pogrążyła się w żałobie, a pytanie „jak do tego doszło?” wciąż pozostaje bez odpowiedzi.