Do niebezpiecznych wydarzeń doszło w poniedziałek, 29 czerwca, w rejonie Orlej Perci. Jak poinformował TOPR, pierwsze zgłoszenie wpłynęło o godzinie 14.42 od trójki młodych turystów znajdujących się w pobliżu Kozich Czub.
Nastolatkowie przekazali ratownikom, że są wyczerpani, przemoczeni po przejściu burzy i nie są w stanie samodzielnie kontynuować wycieczki. Na miejsce natychmiast poleciał śmigłowiec TOPR. Trzech ratowników zostało desantowanych na grań, skąd ewakuowano młodych turystów przy użyciu wciągarki.
To jednak nie był koniec interwencji. Zaledwie kilkadziesiąt minut później, o godzinie 15.17, wpłynęło kolejne zgłoszenie od dwójki turystów z tego samego rejonu. Oni również nie byli w stanie bezpiecznie zejść z gór. Ratownicy ponownie ruszyli śmigłowcem i bezpiecznie przetransportowali ich do Zakopanego.
Trzecia akcja rozpoczęła się o godzinie 16.54. Tym razem o pomoc poprosiła turystka znajdująca się w okolicy Koziej Przełęczy. Po dotarciu na miejsce ratownicy odkryli, że pomocy potrzebują jeszcze dwie kolejne osoby. Całą trójkę ewakuowano śmigłowcem.
Jak przekazał TOPR, okazało się, że wszyscy nieletni byli członkami jednej zorganizowanej wycieczki. Grupa rozproszyła się podczas gwałtownej burzy w rejonie Orlej Perci.
Cała grupa rozproszyła się w trakcie przechodzącej burzy w rejonie Orlej Perci. Przemoczeni i wyczerpani nastolatkowie bez właściwej opieki znaleźli się w trudnych warunkach atmosferycznych w wysokogórskim terenie. Na szczęście wszyscy zostali bezpiecznie ewakuowani i skończyło się tylko na strachu – przekazał TOPR.
Ratownicy przypomnieli również, że wszystkie zorganizowane wycieczki szkolne na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego powinny odbywać się pod opieką wykwalifikowanego przewodnika tatrzańskiego.
Sprawą zajmuje się już zakopiańska policja. Jak podaje Radio PiK, ewakuowani nastolatkowie byli młodymi sportowcami z Bydgoszczy. Według ustaleń, na jeden z najtrudniejszych szlaków w polskich Tatrach mieli wyruszyć ubrani w stroje plażowe. Policjanci sprawdzają teraz, czy opiekun grupy posiadał odpowiednie uprawnienia oraz czy nie naraził uczestników wycieczki na niebezpieczeństwo.
Mamy teraz czas na to, żeby te osoby przesłuchać, porozmawiać z nimi i dowiedzieć się, jak wyglądała faktycznie ta sytuacja – powiedział rzecznik zakopiańskiej policji asp. sztab. Roman Wieczorek.
Czy byli odpowiednio do tego przygotowani, czy była nad nimi we właściwy sposób sprawowana opieka i oczywiście, czy zapoznali się wcześniej z komunikatami co do możliwych zagrożeń, w tym intensywnych opadów deszczu i burzy. Z tego pierwszego zgłoszenia mieliśmy wiedzę, że grupa nastolatków była pod opieką osoby, która poniekąd odpowiada za ich bezpieczeństwo w czasie, kiedy przebywają na kolonii, na wypoczynku – dodał przedstawiciel zakopiańskiej policji.
Na szczęście cała akcja zakończyła się bez ofiar. Ratownicy podkreślają jednak, że odpowiednie przygotowanie do górskich wypraw oraz śledzenie prognoz pogody może uratować życie.