W sobotę, 27 czerwca mieszkańcy Dobrego oraz okolicznych miejscowości zgromadzili się w kościele parafialnym, by po raz ostatni pożegnać 13-letnią Amelkę i jej mamę Karolinę. W świątyni panowała przejmująca cisza, przerywana jedynie modlitwą i płaczem żałobników.
Czytaj: Bicie dzwonów nie zagłuszyło rozpaczy. Tłumy pożegnały Amelkę i jej mamę
Podczas mszy padły poruszające słowa duchownego, który prosił, by zapamiętać dziewczynkę taką, jaka była za życia.
Pamiętajmy o uśmiechu Amelki. Niech on zostanie w naszych sercach na zawsze. Módlmy się za nią i jej mamę. Rodzina prosiła o nieskładanie kondolencji – mówił z ambony duchowny.
Po nabożeństwie kondukt żałobny, liczący ponad 300 osób, przeszedł na miejscowy cmentarz. Grób niemal całkowicie przykryły białe kwiaty. Obok ustawiono dwa uśmiechnięte zdjęcia Karoliny i Amelki oraz fioletowo-różowego misia z kokardkami – symbol dzieciństwa, które zostało brutalnie przerwane.
Najbardziej poruszającym obrazem całej uroczystości był jednak widok babci 13-latki. Kobieta przez długi czas siedziała przy grobie córki i wnuczki, nie mogąc się z nim rozstać. Wpatrywała się przed siebie, jakby wciąż szukała wzrokiem swoich najbliższych.
Do tragedii doszło we wtorek, 23 czerwca. Karolina odebrała córkę ze szkoły i razem wracały do domu. Na lekkim zakręcie prowadzony przez kobietę opel wypadł z drogi i z ogromną siłą uderzył w drzewo. Od domu dzielił je niespełna kilometr.
Siła uderzenia była tak duża, że strażacy musieli użyć specjalistycznego sprzętu, aby wydostać matkę i córkę z wraku samochodu. Niestety, obie zginęły na miejscu.
Śledczy badają przyczyny tragedii. Według wstępnych ustaleń jedną z możliwych przyczyn wypadku mogła być nadmierna prędkość, jednak ostateczne okoliczności zdarzenia wciąż są wyjaśniane.
Śmierć Karoliny i Amelki poruszyła całą lokalną społeczność. Bliscy, znajomi i nauczyciele wspominają 13-latkę jako pogodną, pełną życia dziewczynkę, która właśnie ukończyła szóstą klasę i z radością czekała na wakacje. Ta tragedia pozostawiła po sobie ogromną pustkę i ból, z którym rodzinie i mieszkańcom regionu jeszcze długo będzie trudno się pogodzić.