Gorzów. Tragiczna śmierć Piotrusia. Ojciec chłopca rozpacza: "To prawie jak stracić siebie"

2021-10-21 20:57
Gorzów. Tragiczna śmierć Piotrusia. Ojciec chłopca rozpacza: To prawie jak stracić siebie
Autor: PAWEL JASKOLKA / SUPER EXPRESS, POLICJA 4-letni Piotruś zginął 10 października w Gorzowie Wielkopolskim. Chłopczyk umarł na oczach ojca.

Karol i jego synek Piotruś, byli nierozłączni. Wszędzie chodzili razem. Tak też było 10 października. Niedzielne popołudnie w Gorzowie Wielkopolskim. Ojciec i jego 4-letnie dziecko jechali razem rowerami. Nagle w Piotrusia wjechał rozpędzony samochód. Chłopczyk zmarł na oczach ojca. Tata 4-latka jest zrozpaczony. - To prawie jak stracić siebie - mówi przed kamerami. Materiał programu "Uwaga!".

Tragedia wydarzyła się w niedzielę (10 października), popołudniu w Gorzowie Wielkopolskim w Lubuskiem. Pan Karol i jego synek Piotruś, wszędzie byli razem. Sąsiedzi mówią, że chłopczyk był "oczkiem w głowie" tatusia. Piotruś był jedynym synem z trójki dzieci pana Karola. Ojciec i jego ukochany synek wybrali się na rowerową przejażdżkę. Jak się okazało, to były ich ostatnie chwile. Wypad przerwał rozpędzony samochód. Kierowca chevroleta camaro wjechał prosto w 4-latka. Wcześniej mężczyzna wyprzedzał skręcające w lewo BMW. Piotruś nie miał szans na przeżycie. Zmarł na miejscu.

Synek był obok. Nagle usłyszałem huk i syna nie ma – mówi zdruzgotany pan Karol. – Dziecko było pół metra od ojca – opowiada pan Maciej, świadek zdarzenia. Co działo się tuż przed tragedią? – Jego syn miał taki rowerek, na którym jechał, odpychając się od chodnika. Ojciec dojechał pierwszy, patrzył na niego i czekał, aż synek dojedzie. Usłyszałem pisk opon. Jak uderzył go, to dziecko było pół metra od ojca – wspomina pan Maciej w rozmowie z reporterami "Uwagi". 4-letni Piotruś umarł na rękach ojca. Pan Karol płakał. Był zakrwawiony.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Pogrzeb 4-letniego Piotrusia z Gorzowa. Tłum ludzi wypuścił w niebo białe balony [ZAPIS RELACJI Z UROCZYSTOŚCI]

Pogrzeb 4-letniego chłopca, którego śmiertelnie potrącił samochód

4-letni Piotruś z Gorzowa zginął na oczach taty. Zobacz zdjęcia z pogrzebu chłopca

Potrącenie Piotrusia w Gorzowie. Sprawca ukrył się w hotelu

Chevroletem jechały trzy osoby. Pasażerami prawdopodobnie byli dwaj nieletni chłopcy. Kierował 38-letni Krystian K., ich ojciec. Cała trójka uciekła z miejsca tragedii. Pan Karol wspomina, że sprawca wypadku kilka razy odchodził i wracał na miejsce wypadku. Ani razu nie próbował udzielić pomocy Piotrusiowi lub jego ojcu. – Nie powiedział do mnie nic, krzyczał do kierowcy innego pojazdu, że to jego wina – mówi pan Karol.

Krystian K. próbował uciekać. Tuż po zdarzeniu wbiegł na pobliskie podwórko. Szukał telefonu. Znalazł go u przypadkowo napotkanej osoby. Pan Mariusz wspomina tamten moment. Krystian K. miał mu powiedzieć, że dziecko zginęło w wypadku. Nie dodał, że to on jest sprawcą.

Zadzwonił do swojego kolegi. Z tego co mówią sąsiedzi, niedługo potem ktoś po niego podjechał – opowiada pan Mariusz.Krystian K. postanowił ukryć się w hotelu, w Gorzowie Wielkopolskim. Na jego nieszczęście, recepcjonistka rozpoznała go i powiadomiła policję. Mundurowi wspominają, że kiedy pojawili się w hotelowym pokoju, 38-latek był zaskoczony. Nie stawiał oporu.

Ojciec Piotrusia zrozpaczony. "Zawsze był obok"

Prokuratura wstępnie ustaliła, że jedynym winnym tragedii w Gorzowie Wielkopolskim jest Krystian K. 38-latek usłyszał zarzut spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym przy jednoczesnej ucieczce z miejsca zdarzenia. Krystian K. przyznał się do winy. Grozi mu od dwóch do dwunastu lat więzienia.

Pan Karol, ojciec Piotrusia, jest załamany. O swoim ukochanym synku mówi, że "był", a nie "jest". – Nie funkcjonuję za dobrze, tylko wypełniam obowiązki. Brakuje mi tych jego łapek, które zawsze do wszystkiego pchał, zawsze był obok – mówi mężczyzna.

Rodzinie tragicznie zmarłego Piotrusia próbują pomóc mieszkańcy Gorzowa Wielkopolskiego. Zorganizowali zbiórkę pieniędzy na pochówek i pomnik dla dziecka. Na miejscu wypadku płoną znicze. Obok niż leżą maskotki. – Stracić syna, to prawie jak stracić siebie – przyznaje pan Karol.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Wzruszające słowa nad grobem Piotrusia. "Kiedy byłeś z nami, nigdy nie skarżyliśmy się, że czegoś nam brakuje"

Sonda
Czy jako pieszy czujesz się bezpiecznie na polskich drogach?
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE