Międzyrzecz: Pogrzeb w czasach pandemii

2020-04-05 18:01 DUT
Międzyrzecz
Autor: Dariusz Dutkiewicz Pogrzeby wyglądają teraz inaczej - opowiada grabarz z Międzyrzecza.

Takich pogrzebów na cmentarzu ,,Na Oczku'' nie pamiętają najstarsi grabarze. - I pomyśleć, że tuż przed zarazą wyremontowano cmentarną kaplicę, żeby z jeszcze większą godnością ludzi chować - mówi jeden z pracowników. - A teraz... szkoda gadać.

W powiecie międzyrzeckim nie zanotowano jak dotychczas ani jednego potwierdzonego przypadku koronawirusa. Nie oznacza to, że ludzie nie
umierają. Tuż przed dniem w którym rozpoczęła się epidemia zakończono odnowę cmentarnej kaplicy. Ta jednak stoi zamknięta na cztery spusty.

Procedura pochówku, ze względu na pandemię została totalnie uproszczona. Kiedy ktoś umiera, oczywiście zostaje wypisany akt zgonu. Na tym jednak podobieństwo do tego z czym rodzina zmarłego miała do czynienia przed nadejściem koronawirusa się kończy.

Firma pogrzebowa zabiera zwłoki z domu czy szpitala. Zawiadomiony zostaje ksiądz. Ostatnie pożegnanie odbywało się właśnie w kaplicy. To tymczasem przeszłość.

Międzyrzecz
Autor: Dariusz Dutkiewicz Odnowiona kaplica cmentarna w Międzyrzeczu na razie jest zamknięta.

Bowiem w towarzystwie zaledwie kilku osób zwłoki zostają odprowadzone, z pominięciem kapicy, prosto do wykopanego wcześniej grobu. Wszystko to trwa dłużej, jeżeli ciało miało zostać skremowane.

Finał jednak za każdym razem jest ten sam. W obecności duchownego i najbliższych czy to urna czy trumna zostają pogrzebane w ziemi. I to koniec.

Oczywiście później bliscy czy przyjaciele mogą odwiedzać zmarłego. Złożyć na mogile wieniec czy wiązankę kwiatów. Odmówić modlitwę. Ale to wszystko dzieje się już po samej ceremonii.

- Takie straszne czasy - mówi mój rozmówca. Po chwili jednak podnosi głowę i dodaje: Przyjdzie czas, że zmarli znowu będą żegnani w kaplicy! I oby jak najszybciej to nastało.