Mała Hania miała wiele pasji. 6-latka zginęła w płomieniach

i

Autor: Reprodukcja Cezary Małecki/Super Express Mała Hania miała wiele pasji. 6-latka zginęła w płomieniach

Koło: 6-latka zginęła w płomieniach. Dziadek ze łzami wspomina Hanię: "To było cudowne dziecko"

2022-05-09 19:33

Ta tragedia nigdy nie powinna się wydarzyć. 6-letnia Haneczka zginęła w płomieniach, w pożarze swojego domu! Jej mama zdążyła się ewakuować. Dziewczynkę opłakuje teraz między innymi przyszywany dziadek, który spędzał z dziewczynką dużo czasu.

Horror wydarzył się w Kole w Wielkopolsce w nocy 7 maja. Natalia R., matka Hani, zauważyła w domu ogień i wybiegła z niego, żeby dzwonić po pomoc. Kobieta w środku zostawiła swoją 6-letnią córeczkę Hanię. Najprawdopodobniej chciała po nią wrócić, ale ogień rozprzestrzenił się bardzo szybko i odciął jej drogę do dziecka. Hani nie udało się uratować. Dziewczynka spłonęła żywcem.

CZYTAJ: Hania wzruszająco pożegnała się ze swoim dziadkiem. "Kocham Cię..."

Jeszcze wieczorem poprzedniego dnia Hania pobiegła do swojego sąsiada, przyszywanego dziadka, Ryszarda Koligota z galaretką. - Kocham cię dziadku, to deser dla Ciebie - mówiła ukochanemu sąsiadowi, który traktował dziewczynkę jak własną wnuczkę. Natalia R. wychowywała Hanię sama i to właśnie na sąsiadów mogła liczyć w każdej chwili. - Ostatnio jechaliśmy do urzędu pracy, bo Natalia cały czas szukała zajęcia dla siebie - mówi pan Ryszard. Mimo że żyły bardzo skromnie, Natalia robiła wszystko, żeby jej córeczka Hania miała szczęśliwe dzieciństwo. - Hania była bardzo zdolna - mówi dziadek dziewczynki i ze łzami w oczach wspomina, jak Haneczka przybiegała do niego z roześmianą buzią i pokazywała, jakie akrobacje potrafi zrobić. - Była bardzo zwinna i wysportowana - mówi o niej. Dziadek ze swoją wnuczką często jeździli na spacery nad wodę i delektowali się przyrodą. - Bardzo lubiła się z moimi psami. Najbardziej chyba z Rudym, który jest ze schroniska - mówi pan Ryszard. Nie było dnia, żeby Hania nie była w domu pana Ryszarda. Każde spotkanie było dla mężczyzny wyjątkowe. - Bo to było cudowne dziecko, wciąż nie mogę uwierzyć, że już nie żyje - mówi ze łzami w oczach.

Niestety, na ratunek dla Hani było za późno. Gdy przyjechali strażacy, ogień w domu był już ogromny. Pochłaniał wszystko. Mama Hani trafiła do szpitala. Była w ogromnym szoku. Sprawą pożaru zajmuje się już prokuratura i policja. - Prowadzimy postępowanie w sprawie pożaru w Kole - mówi "Super Expressowi" Ewa Woźniak z Prokuratury Okręgowej w Koninie.

Okoliczności tragedii wyjaśniają śledczy. – Natalia R. w chwili wybuchu pożaru była pod wpływem alkoholu – mówi „Super Expressowi” Ewa Woźniak z Prokuratury Okręgowej w Koninie. Nie chce jednak zdradzać informacji, ile promili miała we krwi. Kobiety nie udało się jeszcze przesłuchać. Nie ma też jeszcze wyznaczonej daty sekcji zwłok Hani.

Sonda
Musiałeś/-aś się kiedyś ewakuować z powodu pożaru?
Troje dzieci zginęło w pożarze mieszkania w Starogardzie Gdańskim