W takich sytuacjach liczy się każda minuta! - Dowiedzieliśmy się, że nasza pielęgniarka ma wynik dodatni - mówi Paweł Gawroński, rzecznik szpitala w Kaliszu. - Sam wczoraj pomagałem znaleźć nocleg dla dwóch ratowników, którzy nie chcieli wracać na kwarantannę do domu, żeby nie narażać rodziny. Listę pozostałych osób przekazaliśmy Sanepidowi - mówi Gawroński.
Problem w tym, że lista to same imiona i nazwiska. - Dotarcie do tych osób wymaga czasu - tłumaczą pracownicy Sanepidu. Byłoby im prościej, gdyby od szpitala, dostali z listą nazwisk chociażby numery telefonów. Tymczasem pracownicy oddziału, którzy mieli kontakt z chorą na COVID-19 pielęgniarką w czwartek (9 kwietnia) od rana byli w pracy.
- Sprawdzę to - mówi Gawroński.
- Są na oddziale - mówi nam anonimowo informator. - Docieramy do nich, ale byłoby to prostsze, gdybyśmy chociaż dostali od szpitala nr telefonów do tych osób - mówi Napierała.