Pińczów: POGRZEB KASI, pobitej przez męża. Wiemy, co POWIEDZIAŁA TUŻ PRZED ŚMIERCIĄ!

2020-11-19 18:10 Anita Leszaj

Pińczów dziś zalał się łzami! Tłum mieszkańców tego małego miasteczka przyszedł pożegnać Katarzynę M.– N. ( † 36 l.). Pogrzeb rozpoczął się o godzinie 11.00 w Kościele p.w. św. Jana Apostoła i Ewangelisty. Trumna z ciałem młodej kobiety została złożona na cmentarzu parafialnym. Tydzień temu, w ubiegły czwartek, mąż pobił Kasię przed szpitalem powiatowym w Pińczowie, gdzie kobieta pracowała. Złapał ją za kark i uderzał jej głową o mur. Po kilku godzinach rehabilitantka zmarła. Ostatnie słowa, które wypowiedziała, zanim straciła przytomność, pokazują jaką naprawdę była osobą.

Śmierć młodej rehabilitantki wstrząsnęła Pińczowem i całą Polską. W ubiegły czwartek jej mąż przyszedł pod oddział fizjoterapii, poprosił by jego żona wyszła do niego przed szpital. Gdy Katarzyna pojawiła się przed budynkiem, doszło do strasznych scen. Po pobiciu żony Przemysław M. ( 32 l.) uciekł, pozostawiając Kasię przed drzwiami oddziału. Zanim straciła przytomność zdążyła powiedzieć do koleżanki z pracy:

Pani Aniu przepraszam za to całe zamieszanie i dziękuje – to były jej ostatnie słowa. Po nich straciła przytomność i mimo natychmiast udzielonej specjalistycznej pomocy lekarskiej, zmarła. Obrażenia głowy okazały się śmiertelne. 

Kasia była osobą niezwykle skromną i pozytywnie nastawianą do życia. Musiało jej być głupio za awanturę, którą wywołał w miejscu jej pracy mąż. Wczoraj podczas pogrzebu, jedna z koleżanek wygłosiła wzruszające przemówienie.

Dziś Kasiu my Ci dziękujemy – nawiązała do ostatnich słów, wypowiedzianych przez pobitą kobietę.

Od początku swojej pracy zawodowej Kasia była związana z naszym oddziałem fizjoterapIi i rehabilitacji. Była oddana rodzinie, wspaniała córka i wspaniała matka, bardzo kochała synka Antosia – dodała koleżanka,  która w imieniu swoim, pracowników i dyrekcji szpitala żegnała Katarzynę M. -N. ( †36 l.).

Ś.P. Katarzynę pożegnali także rodzice. Trudno było nie płakać, słuchając co napisali o zmarłej córce:

– BYŁAŚ WSPANIAŁĄ CÓRKĄ I MATKĄ, BARDZO KOCHAŁAŚ SWOJEGO SYNKA, ON BYŁ SENSEM TWOJEGO ŻYCIA, NAZYWAŁAŚ GO SWOIM MAŁYM ANIOŁKIEM. TYLE JESZCZE MU CHCIAŁAŚ PRZEKAZAĆ… PRAGNĘŁAŚ STWORZYĆ KOCHAJĄCĄ RODZINĘ, ALE LOS CI NA TO NIE POZWOLIŁ, TWOJE NAGŁE ODEJŚCIE PRZEPEŁNIA ŻAL, DLATEGO TAK TRUDNO JEST NAM CIĘ POŻEGNAĆ

Podczas ceremonii pogrzebowej tata Katarzyny nie mógł powstrzymać łez. Mama Kasi nie uczestniczyła w pogrzebie, została w domu z małym wnuczkiem, sykiem Kasi. 4–letni Antoś nie może zrozumieć dlaczego mamy nie ma z nim. Malec w jednej chwili stracił oboje rodziców. Jego tata, za śmiertelne pobicie żony, został zatrzymany i usłyszał zarzuty. Przyznał się do winy i został tymczasowo aresztowany przez sąd na trzy miesiące. Grozi mu nawet dożywocie. 

Wszyscy ją tu znaliśmy. Była matką, która kochała swoje dziecko, była matką, która dziecko urodziła. Jeszcze kilka dni temu była wśród nas, witała się rozmawiała. Została ścięta jak snop na bożym polu – mówił kapłan podczas kazania.  – Katarzyna jest już w lepszym, doskonałym świecie - pocieszał rodzinę. 

Grób Katarzyny pokryły wińce białych kwiatów, symbol przedwcześnie zakończonego życia. Jej ojciec długo stał na cmentarzu i płakał. Tak trudno mu było pożegnać własne dziecko. 

POGRZEB KATARZYNY M PIŃCZOW