Spis treści
Trzy ciała odnalezione w mieszkaniu
W mieszkaniu należącym do 24-letniego napastnika odnaleziono ciała dwóch kobiet i mężczyzny. Według wstępnych informacji mogą to być rodzice oraz siostra sprawcy. Śledczy cały czas prowadzą czynności mające wyjaśnić okoliczności śmierci odnalezionych osób.
Tymczasem reporter Radia ESKA rozmawiał z mieszkańcami osiedla, którzy znali rodzinę lub mieszkali w jej sąsiedztwie.
„Ojciec był otwarty, córka cudowna”
Najcieplej o rodzinie wypowiadają się osoby mieszkające najbliżej.
Jedna z sąsiadek podkreślała, że nigdy nie zauważyła niczego niepokojącego.
– Co tam w tej rodzinie się działo? Nic. Normalni ludzie, normalni ludzie fajni. Ojciec bardzo taki otwarty, rozmowny. Nam przywoził jajka. Mama w Biedronce pracowała – mówiła w rozmowie z Radiem ESKA.
Kobieta nie kryła również sympatii do dzieci małżeństwa.
– Syn to taki spokojny, taki bez wyrazu twarzy. Zawsze, ale zawsze „dzień dobry”, miły. Jak o coś zapytałam czy poprosiłam o pomoc, żeby mi coś tam naprawił, na przykład lampkę, to pomagał – opowiadała.
Szczególnie ciepło wspominała siostrę mężczyzny.
– Jest córka, która jest w Krakowie na ASP, jest artystką. Maluje. Magda cudowna dziewczyna, fajna, otwarta, fajna po prostu – dodała.
„Co temu chłopakowi strzeliło?”
Podobne zdanie o rodzicach miała inna mieszkanka osiedla. O ich synu wypowiadała się jednak w bardziej sceptycznym tonie.
– Kobitka była super. Ten facet też. Chłopaka nie znałam. Widziałam go parę razy tylko przez okno. Nigdy „dzień dobry” mi nie powiedział. Co temu chłopakowi strzeliło, to ja nie mam pojęcia – przyznała.
Jej słowa dobrze oddają nastroje wielu mieszkańców, którzy po tragedii nie potrafią zrozumieć, co mogło doprowadzić do tak dramatycznych wydarzeń.
„Trochę dziwna rodzina”
Znacznie mniej przychylne opinie można było usłyszeć od osób mieszkających nieco dalej.
Jeden z mieszkańców sąsiedniego bloku opisywał rodzinę jako konfliktową.
– Dziwny. No i takiego złośliwego pokroju, tak można powiedzieć, dokuczliwy. Samochód stał, to nie wolno było stanąć. Policję wzywał ojciec, wyzywał też z balkonu. Trochę dziwna rodzina – powiedział.
Te relacje stoją w wyraźnej sprzeczności z opiniami najbliższych sąsiadów, którzy mówili o rodzinie wyłącznie w pozytywnych słowach.
Nie odbierali telefonów
O niepokojących sygnałach pojawiających się jeszcze przed odkryciem ciał mówił także starszy mieszkaniec osiedla.
– Słyszałem tutaj od mieszkańca, który znał jego i te osoby, że matka i ojciec nie odbierali telefonów. Także podejrzenie, że mogło się z nimi coś stać – relacjonował.
To właśnie brak kontaktu z domownikami miał wzbudzić niepokój wśród osób znających rodzinę.
Krwawy atak w centrum Krakowa
Do tragedii doszło w sobotę, 7 listopada, około godziny 15:00 na Rynku Głównym w Krakowie. Według dotychczasowych ustaleń zamaskowany 24-latek wjechał samochodem na płytę rynku, a następnie otworzył ogień do znajdujących się tam ludzi.
W wyniku ataku zginęło sześć osób. Rannych zostało 16 kolejnych, w tym dwaj policjanci i sam sprawca. Napastnik został postrzelony podczas policyjnej interwencji i trafił do szpitala.
Śledczy wyjaśniają zarówno okoliczności masakry w Krakowie, jak i śmierci trzech osób odnalezionych w mieszkaniu sprawcy w Ostrowcu Świętokrzyskim. Na wiele kluczowych pytań odpowiedź mają przynieść prowadzone obecnie czynności oraz wyniki sekcji zwłok.