Spis treści
Pacjentka zaalarmowała policję
Do interwencji doszło w poniedziałek, 12 października, po godz. 9:00 w jednej z przychodni w Kołobrzegu. Jak poinformowała "Gazeta Kołobrzeska", kobieta zgłosiła funkcjonariuszom, że dyżurująca lekarka może znajdować się pod wpływem alkoholu. Na miejsce skierowano patrol, który przeprowadził badanie trzeźwości.
Wynik nie pozostawiał wątpliwości. Lekarka miała około 1,3 promila alkoholu. Kobieta została przewieziona do komendy policji.
Wcześniej przyjęła co najmniej jednego pacjenta
Jak przekazała w rozmowie z TVN24 Pamela Kijan, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kołobrzegu, śledczy ustalili, że przed wizytą kobiety, która zawiadomiła policję, lekarka zdążyła przyjąć jeszcze innego pacjenta. Mężczyzna został już przesłuchany. Zeznał, że nie wyczuł w gabinecie woni alkoholu.
Policjanci sprawdzają teraz, czy lekarka przyszła do pracy już po spożyciu alkoholu, czy też piła go podczas dyżuru. Na razie szczegóły postępowania nie są ujawniane.
Grożą jej poważne konsekwencje
Sprawa prowadzona jest pod kątem art. 160 Kodeksu karnego, dotyczącego narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. To właśnie ten wątek badają obecnie śledczy.
Niezależnie od odpowiedzialności karnej 45-letnią lekarkę mogą czekać również konsekwencje zawodowe. W podobnych przypadkach możliwe jest wszczęcie postępowania przed samorządem lekarskim, a sankcje mogą obejmować m.in. zawieszenie prawa wykonywania zawodu.
Śledztwo trwa
Policja nie ujawnia personaliów zatrzymanej lekarki. Wiadomo jedynie, że ma 45 lat. Funkcjonariusze podkreślają, że trwa gromadzenie materiału dowodowego i przesłuchiwanie świadków. Dopiero po zakończeniu tych czynności będzie można mówić o ewentualnych zarzutach i dalszych konsekwencjach dla kobiety.