- Z kwerendy dziennikarzy „Rzeczpospolitej” w archiwach państwowych i kościelnych wynika, że nie ma dowodów, by kard. Karol Wojtyła tuszował pedofilię.
- Ustalenia wskazują, że Wojtyła nie przenosił księży-pedofilów między parafiami, lecz podejmował szybkie działania, zawieszając ich w obowiązkach.
- Decyzje metropolity krakowskiego o zawieszeniu duchownych często wyprzedzały działania organów ścigania, a po odbyciu kary więzienia nie wracali oni do posługi.
Nie ma dowodów na tuszowanie pedofilii przez kardynała Karola Wojtyłę. Dziennikarze ujawniają treść tajnych dokumentów
Z raportu opublikowanego przez piątkową (13 marca) „Rzeczpospolitą” wynika, że ani w archiwach państwowych, ani kościelnych nie ma dowodów na to, by metropolita krakowski tuszował przestępstwa seksualne księży. Wręcz przeciwnie – jego działania miały być szybkie i zdecydowane, a w niektórych przypadkach nawet wyprzedzające standardy epoki.
Dziennikarze „Rzeczpospolitej” - jak sami informują - jako pierwsi mieli okazję do przeprowadzenia dogłębnej kwerendy w archiwach krakowskiej kurii po ich ponownym otwarciu. Badania objęły również zasoby Instytutu Pamięci Narodowej. Głównym celem było zweryfikowanie oskarżeń, według których Karol Wojtyła, będąc metropolitą krakowskim w latach 1962-1978, miał świadomie ukrywać przypadki pedofilii wśród podległych mu duchownych i przenosić ich z parafii do parafii, by uniknęli odpowiedzialności. Przeprowadzona kwerenda nie potwierdziła tych zarzutów.
Przebadane zostały m.in. dokumenty księży Eugeniusza Surgenta i Józefa Loranca. W latach 70. zostali oni skazani na kary pozbawienia wolności za seksualne wykorzystanie dzieci.
Księża kierowania na badania psychiatryczne przez kard. Wojtyłę
Jak podaje „Rzeczpospolita”, analiza dokumentacji prowadzi do zgoła odmiennych wniosków. - Z obu kwerend wynika, że Wojtyła nie przenosił księży z parafii do parafii, gdy dowiedział się o ich przestępczej działalności, ale podejmował szybkie działania, które nakazywało prawo kościelne. Niektóre jego decyzje – jak np. wysłanie w 1969 r. księdza podejrzewanego o krzywdzenie dzieci na badania psychiatryczne – były jak na tamte czasy ponadstandardowe - stwierdza gazeta.