Bukowina Tatrzańska. Tak doszło do tragedii [REKONSTRUKCJA ZDARZEŃ]

2020-02-11 7:16 BE, PG

Dramat w Bukowinie Tatrzańskiej (woj. małopolskie). Wichura zerwała dach z budynku wypożyczalni sprzętu narciarskiego. Konstrukcja miotana podmuchami przebyła w powietrzu kilkadziesiąt metrów. Upadła w pobliżu stacji wyciągu na Rusińskim Wierchu. Wprost na głowy wypoczywającej rodziny z Warszawy. Zginęła mama z córkami. Szesnastoletni chłopak jest ciężko ranny.

Ta straszna katastrofa wydarzyła się wczoraj przed południem, ok. godz. 11. Rodzina z Warszawy wybrała się pojeździć na nartach. Nagle podmuch wiatru zerwał dach z niedużego budynku. Świadkiem dramatu był ojciec poszkodowanego szesnastolatka, znajomy rodziny. To on jako pierwszy rzucił się na ratunek ofiarom.

Na antenie TVP Info opowiedział o momencie tragedii.

- Dostałem po głowie, powinienem tam leżeć zamiast nich - mówił roztrzęsiony mężczyzna. - Kątem oka zobaczyłem, że cała czasza tego pawilonu się unosi i zaczyna lecieć w naszą stronę. Padliśmy. Poleciało mi po głowie. Żona mojego znajomego i córka dostały po plecach całą kopułą. To jakby tir wjechał. Reanimowałem ich razem z przyjaciółmi, jestem cały zakrwawiony. Widziałem, nie reagowała, nie miała oddechu.

Tragedia w Bukowinie Tatrzańskiej. Czytaj więcej:

Wypadku nie przeżyła 52-letnia kobieta oraz jej córki - 15 i 21-latka. Czwartym poszkodowanym jest 16-letni chłopak, który w stabilnym stanie przebywa w jednym z podhalańskich szpitali.

Tragedię bada prokuratura.

- Podstawowym zadaniem było do tej pory przeprowadzenie oględzin miejsca, w tym zwłok dwóch kobiet. Prawdopodobnie doszło u nich do naruszenia rdzenia kręgowego oraz wewnętrznych urazów twarzoczaszki. Nie ma innych widocznych obrażeń ciała - mówił Jacek Dyga z Prokuratury Rejonowej w Zakopanem.

Prokurator podkreślił, że jest nagranie z monitoringu. 

- Widać moment nie tyle zerwania z tej budki dachu, ile moment uderzenia w grupę osób - wskazał Dyga.