Kraków: Wojna między ZDMK a mieszkańcami. "Prywatne wypociny jakiegoś Jasia"

2019-07-10 10:55 Amadeusz Calik, ESKA Kraków
Kontrowersyjny wpis ZDMK wywołał lawinę komentarzy
Autor: Razem w ruchu, Radio ESKA

We wtorek na facebookowym profilu Razem w Ruchu należącym do Zarządu Dróg Miasta Krakowa udostępniono post Bartosza Piłata, rzecznika prasowego Zarządu Transportu Publicznego, który przekonuje w swoim wpisie do podwyżek cen w strefie płatnego parkowania. W sieci wybuchła prawdziwa wojna, a mieszkańcy nie szczędzą oszczerstw i krytyki wobec urzędników.

Bartosz Piłat, rzecznik prasowy ZTP stwierdził, że parkowanie w strefie jest drogie, bo takie ma być. Chodzi o planowane przez urzędników zmiany, które pozwolą na wprowadzenie drastycznych podwyżek za parkowanie w centrum Krakowa. 

Jak stwierdził, nieustannie słyszy bowiem, że "Polacy nie zarabiają tyle, żeby móc płacić takie stawki".

- No, więc właśnie o to chodzi, że nie zarabiamy tyle, żeby bez mrugnięcia okiem zapłacić 9 zł za godzinę postoju. Dokładnie o to chodzi, że cztery razy pomyślimy zanim wsiądziemy w auto i wjedziemy do strefy płatnego parkowania. Wsiądziemy i pojedziemy wtedy, kiedy naprawdę będziemy potrzebowali. Centrum Krakowa dusi się od aut, miejsc do parkowania nie ma. Dlaczego? Bo parkowanie jest tanie - 3 zł za godzinę postoju nie zniechęca nikogo do wjazdu - napisał Bartosz Piłat.

Podsumowując wpis dodał, że urzędnicy ceną za postój chcą zniechęcić do wjazdu samochodów do centrum. - Chodzi o to, żeby było drogo, bo tylko wtedy kierowcy zmienią przyzwyczajenia - napisał Piłat we wpisie, który został udostępniony przez fanpage Razem w Ruchu należący do miejskiej jednostki. 

Po jego opublikowaniu w komentarzach wybuchła prawdziwa burza. 

- Panie Piłat... Miasto dusi się w centrum od czasu kiedy ZIKiT zaczął utrudniać nam życie. Jeszcze 2-3 lata temu nie było takich problemów w naszym mieście. Podkreślam NASZYM, a nie Pana i Pana Franka. Miejsc postojowych faktycznie brakuje...ale ma to związek z tym, że pod różnymi nazwami sami je likwidujecie, odbierając tym samym możliwość parkowania mieszkańcom. Miasto nie buduje parkingów. Spółka Miejska Infrastruktura która była do tego powołana głównie zajmowała się sama sobą i przeżeraniem pieniędzy odebranych mieszkańcom. 

Miasto przez lata zaniedbywało budowę dróg, parkingów, remonty torowisk, budowę ścieżek rowerowych,a teraz nie umiejąc zająć się prawdziwym źródłem problemu podnosi mieszkańcom stawki za parkowanie o 300%. Jednocześnie wbrew swojej polityce zakazującej aut utrzymuje tabuny firmowych urzędowych aut, parkingi dla urzędników i VIPowski bilet na strefę dla was samych. Tacy to z Was wizjonerzy i altruiści którzy ratują nas mieszkańców przed korkami i smogiem - napisał jeden z oburzonych mieszkańców Krakowa. 

Z kolei internauta Amadeusz, napisał:

To jest w sumie coraz bardziej wesołe, że oficjalny, fejsbukowy profil ważnej miejskiej instytucji coraz częściej staje się miejscem przekazywania ideologii pracowników poszczególnych instytucji, a nie informowania mieszkańców o ważnych z ich punktu widzenia kwestiach. I nie wiem, jaki sens ma wchodzenie w polemikę z człowiekiem, który zaczyna swój wywód od zdania "Parkowanie w Strefie jest drogie, bo takie ma być" - Panu się chyba pomylił wykład akademicki z misją społeczną, jaką ponoć pełnicie i w ZTP, i w ZDMK, i w innych jednostkach zarządzających infrastrukturą miejską. 

Jeden z mieszkańców Krakowa stwierdził nawet, że wypowiedź Bartosza Piłata to "wypociny jakiegoś Jasia". - Udostępnianie takich prywatnych postów na publicznym kanale miejskiej jednostki to dowód na prywatę jaka tam panuje - stwierdził Internauta Marek. Z kolei Piłat odpowiedział, że nie ma na imię Jan, nawet na trzecie. Wyjaśniam dlaczego ceny są wysokie. Nie jestem od tego, żeby wszystkim było miło - napisał z prywatnego konta.

Krakowianie zarzucili też włodarzom złe planowanie przestrzenne i słabą jakość komunikacji miejskiej, do której są oni zmuszani. Urzędnicy twierdzą jednak, że transport publiczny w mieście działa na wysokim poziomie. To jeszcze bardziej rozwścieczyło mieszkańców, którzy zaczęli wyliczać codzienne utrudnienia.

- Awaria torowiska na Zakopiańskiej, zatrzymanie na Długiej, codzienne zatrzymania, wykolejenia i objazdy objazdów. Jak mamy się przesiąść do komunikacji miejskiej nie mając pewności, że dotrzemy nią do pracy? - brzmi jeden z komentarzy.

Tylko we wtorek w Krakowie doszło do kilku zatrzymań w ruchu. Po godzinie 16 na skrzyżowaniu ulic Straszewskiego i Piłsudskiego wykoleił się wiedeńczyk, a przez awarię torowiska część tramwajów nie dojeżdżała do Borku Fałęckiego. Z kolei autobusy komunikacji zastępczej do Bronowic notowały nawet dwugodzinne opóźnienia.