Mieszkają z matką-sadystką. Biła ich deską do krojenia i krzesłem! Sąd nakazał jej... przeprosić syna [UWAGA TVN]

2021-03-15 21:37

Bulwersująca sprawa z Małopolski. 21-letni Bartłomiej i jego o trzy lata starsza siostra przez lata przeżywali prawdziwą gehennę. Ich własna matka znęcała się nad nimi, biła ich, poniżała. Zamieniła dzieciństwo w prawdziwy koszmar. Choć kobieta, co wydaje się dość oczywiste, powinna zostać surowo ukarana, sąd zadecydował, że wystarczą... przeprosiny. Szokująca historia rodzeństwa spod Krakowa została opisana przez reporterów Uwagi TVN.

Małopolskie. Bartłomiej i Małgorzata byli ofiarami znęcania ze strony matki

i

Autor: Archiwum serwisu Małopolskie. Bartłomiej i Małgorzata byli ofiarami znęcania ze strony matki

Bartłomiej i jego siostra Małgorzata od dzieciństwa doznawali upokorzeń ze strony sadystycznej matki, Bogusławy. Kobieta znęcała się nad nimi  psychicznie i fizycznie. Robi to zresztą do tej pory. - Kiedy byłam mała, mama biła mnie regularnie. Wpada w szał, brała wtedy wszystko, co miała pod ręką i waliła na oślep. Czasem była to deska do krojenia, czasem krzesło, innym razem książka. Kiedyś wyrwała pręt z suszarki i zaczęła mnie nim okładać - opowiedziała Małgorzata w programie Uwaga TVN. W dzieciństwie Bartek musiał nosić do szkoły skargi na nauczycieli. Jego matka założyła bowiem fundację, która miała kontrolować ich pracę. Pewnego dnia zaatakowała jedną z nauczycielek, ubliżała jej i poturbowała ją. Wtedy ograniczono Bogusławie władzę rodzicielską, a rodziną zajął się kurator.

Czytaj również: Śląskie. "Nauczyciel masturbacji" chciał urządzić na żywo orgię z dziećmi. Zaskakujący finał

Małgorzata i Bartek mieszkają wspólnie w domu pod Krakowem. Oni na piętrze, a matka na parterze. Bartek odziedziczył dom po dziadkach, którzy chcieli zabezpieczyć jego przyszłość. Niestety, rodzeństwo musi nadal się użerać z wyrodną matką. Kobieta wciąż uprzykrza im życie np. wyłączając prąd. Małgorzata nie wytrzymała, obecnie wraz z narzeczonym wyprowadza się z domu. - Nie raz przy przygotowywaniu posiłku, nagle dochodziło u niej do ataków furii, rzucała przedmiotami, naczyniami. Była agresywna, atakowała, popychała, szarpała, drapała. Po czym nagle uspokajała się i szła do pokoju - mówi Małgorzata. - Od grudnia czterokrotnie z premedytacją rozkręcała kurki z gazem i zostawiała tak mieszkanie. To bezpośrednie zagrożenie naszego życia - dodaje jej narzeczony. 

Najbardziej w tej bulwersującej sprawie zaskakuje wyrok sądu. Sterroryzowane rodzeństwo powiadomiło o swoim koszmarze prokuraturę. Ta zawiadomiła sąd. Wyrodna matka usłyszała wyrok ośmiu miesięcy więzienia w zawieszeniu, nakazano jej pisemne przeproszenie syna. - Wyszedłem z sali rozpraw i nie wiedziałem, co powiedzieć. To był dla mnie szok, że ktoś może znęcać się nad drugim człowiekiem przez 14 lat i na koniec ma napisać list ze słowem: przepraszam - mówi zrozpaczony Bartłomiej. Mężczyzna liczył, że kobieta będzie miała zakaz zbliżania się i opuści mieszkanie. Ale tak się nie stało. Pomimo wielu interwencji policji i innych służb, nic się nie zmieniło.

Od roku przed Sądem Rejonowym w Wieliczce toczy się sprawa o eksmisję matki, która kilkukrotnie była już odraczana. - Wydaje mi się, że wykorzystaliśmy wszystkie, możliwe środki. Jako młoda osoba ufałam instytucjom, byłam pewna, że ktoś nam pomoże. Okazało się, że nie  - dodaje załamana Małgorzata.

ŁÓDŹ. Pseudokibice w rękach POLICJANTÓW. Skatowali FANÓW rywali

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki