W środę, 11 marca o godz. 13.00 w kościele pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu odbyła się msza żałobna za śp. Mariana Korala – znanego przedsiębiorcę i współtwórcę rodzinnej firmy produkującej lody. Mężczyzna zmarł w niedzielę, 8 marca, w wieku 74 lat. Uroczystość była pełna wzruszeń, a podczas homilii kapłan w przejmujących słowach przypomniał postać zmarłego, podkreślając jego wiarę, konsekwencję w działaniu oraz głębokie przywiązanie do ludzi i wspólnoty.
Jak mówił duchowny, Marian Koral był człowiekiem, który rozumiał, że sama wiara nie wystarczy, jeśli nie przekłada się na miłość i konkretne czyny wobec innych. Zwrócił uwagę, że przedsiębiorca najpierw stawiał wymagania samemu sobie, a dopiero potem innym, wierząc, że „ostateczny bilans miłości zawsze wychodzi dodatni”. Kapłan przypomniał także o jego życiu rodzinnym i silnych więziach z najbliższymi – przez 50 lat tworzył małżeństwo z Marią, a w ostatnich tygodniach życia, jak podkreślono podczas kazania, szczególnie widoczna była ich wzajemna troska i oddanie.
- Pan Marian był wspaniałym człowiekiem, lubił dyscyplinę i miał wielkie serce dla swoich pracowników - wspomina swojego pracodawcę Władysława Oleksy (65 l.), która była jedną z pierwszy pracownic firmy. - Sam był bardzo dobrze zorganizowany, punktualny i niesamowicie pomysłowy. Mieliśmy zapewnione dwudaniowe obiady w pracy, to było w komunie, nikt w żadnej pracy nie miał tak dobrze. Zaczęłam pracę w 1979 wtedy kiedy powstała firma. Byłam jedną z pierwszych pracownic. W dniu, kiedy Karol Wojtyła został wybrany papieżem pan Marian wręczył wszystkim pracownikom pamiątkowe obrazki z dedykacją. Był bardzo religijny. Mam ten obrazek do dzisiaj. Pamiętam też pewnego miesiąca dostałam trzy pensje wypłaty za to, że sama pracowałam na zmianie, bo dwie koleżanki tego dnia akurat się rozchorowały. A gdy spodziewałam się dziecka zaproponował, że mi da wózek, bo jego brat miał sklep z wózkami, a wtedy dostać wózek było bardzo trudno. Taki dobry był dla wszystkich pracowników i wszyscy to pamiętają.
W zeszłym roku zmarł Jan Koral, najstarszy z braci, który prowadził własną działalność gospodarczą. Miał rzemieślniczą cukiernię. Z kolei kilka lat temu zmarła Barbara Koral, żona Józefa i bratowa Mariana Korala. Kobieta cierpiała na nowotwór trzustki.