Oto Magdalena K. – MISS KIBOLI! Piękna gangsterka u prokuratora. Maska z ważnym przesłaniem [ZDJĘCIA]

2020-11-25 15:25 Anita Leszaj

Dziś tj. w środę, miss kiboli ujrzała oblicze prokuratora! Magdalena K. ( 30 l.) usłyszała w Krakowie zarzuty kierowania zorganizowana grupą przestępczą, przemytu i handlu narkotykami, utrudniania postępowania karnego w innym śledztwie oraz składania fałszywych zeznań i nakłaniania do takiego czynu innych osób. Grozi jej 15 lat pozbawienia wolności. To było długo wyczekiwane spotkanie! Magdalena K. pojawiła się w czarnej czapce i czarnej maseczce z błyskawicą. Dała do zrozumienia, że popiera protest kobiet!

Śledczy dwa lata szukali Magdaleny K. Kobieta ukrywała się w Hiszpanii, a nawet w Tajlandii. Gdy w końcu udało się ją namierzyć, była w Budapeszcie, uciekła jednak śledczym, gdy chcieli ją aresztować. Ruszył za nią pościg. Znowu K. okazała się sprytniejsza. Ukryła się na Słowacji. Całkowicie zmieniła wygląd. Z długowłosej blondynki stała się seksowną krótkowłosą szatynką. Zatrzymali ją dopiero słowaccy antyterroryści w Zwoleniu, 28 marca tego roku. K. trafiła do słowackiego aresztu, ale nie dała za wygraną. Wystąpiła o azyl polityczny! Mijały kolejne dni, tygodnie i miesiące, trwały formalności związane ze sprowadzeniem kobiety do Polski.

Słowacki sąd W BAŃSKIEJ BYSTRZYCY odrzucił wniosek o areszt, a po królową kiboli ruszyli polscy policjanci. Magdalena K. wróciła do ojczyzny w zeszły piątek i od razu została aresztowana na dwa tygodnie. Wczoraj usłyszała zarzuty.

W toku postępowania prokurator ustalił, że grupa sprowadziła z Hiszpanii marihuanę w ilości nie mniejszej niż 5500 kg o szacowanej wartości czarnorynkowej 88 mln złotych oraz kokainę z Holandii w ilości 120 kg o czarnorynkowej wartości ok. 4,3 mln euro – informuje prokuratura krajowa.

Ponadto grupa która kierowała K. dopuszczała się również czynów przeciwko życiu i zdrowiu – często z użyciem niebezpiecznych narzędzi jak noże i maczety.

Przesłuchanie K. odbyło się w budynku prokuratury przy ul. Lubicz, rozpoczęło się w godzinach porannych. Jego szczegóły są owiane tajemnicą. Wiadomo, że trwało do późnych godzin popołudniowych.

Julka umierała na oczach rodziny. Karetka przyjechała po dwóch dniach błagania o pomoc!