Tłumy pożegnały młodziutką pilotkę. Niezwykły gest żałobników w trakcie mszy. "Stworzyli krąg"

2026-03-14 14:30

To był moment, który głęboko poruszył wszystkie osoby zgromadzone w świątyni w Gromniku. W trakcie uroczystości pogrzebowych 28-letniej pilotki Jagody Gancarek, uczestnicy mszy chwycili się za ręce podczas odmawiania modlitwy „Ojcze nasz”. W ułamku sekundy w kościele utworzył się wymowny łańcuch zjednoczenia – wyraz solidarności z cierpiącą rodziną oraz ostateczny hołd dla kobiety, której pasją było niebo.

Pogrzeb Jagody Gancarek

i

Autor: Art Service

Wzruszające sceny na pogrzebie 28-letniej pilotki w Gromniku

Czternastego marca 2026 roku niewielka małopolska miejscowość Gromnik stała się areną bardzo emocjonalnego pożegnania. Na ceremonię pogrzebową Jagody Gancarek – uzdolnionej pilotki i czempionki w sporcie balonowym – zjechali się żałobnicy z najdalszych zakątków kraju. Wśród nich znaleźli się znajomi, lotnicy, instruktorzy, delegacje z aeroklubów oraz tutejsi mieszkańcy.

Każdy z obecnych pragnął uczcić pamięć młodej kobiety, która swoje największe zamiłowanie do lotnictwa przekuła w życiową drogę.

Obchody żałobne zainaugurowano w samo południe wspólną modlitwą różańcową. Trzydzieści minut później w miejscowym kościele parafialnym wystartowała msza święta. W murach świątyni królowała cisza, zakłócana jedynie płaczem najbliższych. W bezpośrednim sąsiedztwie trumny tragicznie zmarłej lotniczki czuwali jej rodzice, bracia i znajomi.

Ksiądz pożegnał pilotkę Jagodę. Słowa, które wycisnęły łzy

W trakcie wygłaszanej homilii duchowny wypowiedział zdania, które mocno poruszyły zgromadzony tłum.

– Wielki Tydzień przed nami, a my już teraz przeżywamy ten wielki ból i pustkę – mówił w homilii ksiądz. – Rozstajemy się z Tobą, kochana Jagodo, nie mówiąc „żegnaj”, ale „do zobaczenia”. Czuję twój testament: chwytaj dzień, nie marnuj żadnej chwili.

Spora część żałobników nie potrafiła powstrzymać płaczu. Zmarłą charakteryzował wieczny uśmiech, niespożyta energia i potężne przywiązanie do awiacji. W kręgach lotniczych była postrzegana jako osoba potrafiąca skutecznie zaszczepić w innych miłość do przestworzy.

Najsilniejsze emocje wywołał jednak fragment mszy związany z modlitwą „Ojcze nasz”.

Nagle wierni zebrani w kościele zaczęli podawać sobie nawzajem dłonie. W mgnieniu oka splotły się one w wymowny krąg jedności i wsparcia dedykowany bliskim Jagody.

Część osób ocierała łzy, reszta wpatrywała się w trumnę 28-latki. Wszyscy jednak stanowili monolit – złączeni w cierpieniu i wspomnieniach o kobiecie oddanej podniebnym wojażom. Dla mnóstwa biorących udział w tym nabożeństwie, te chwile pozostaną w pamięci na zawsze.

Fotografie z ceremonii pogrzebowej można obejrzeć w poniższej galerii.

Jagoda Gancarek od najmłodszych lat marzyła o podboju nieba

Jagoda Gancarek była rodowitą Małopolanką. Jej dzieciństwo upłynęło w urokliwej wsi Jamna, leżącej na terenie powiatu tarnowskiego. Edukację na szczeblu podstawowym odebrała w Paleśnicy, a maturę zdała w III Liceum Ogólnokształcącym w Tarnowie.

Swoje podniebne aspiracje urzeczywistniała w bazach lotniczych zlokalizowanych w Chełmie oraz Zielonej Górze. Przez dłuższy czas współpracowała z Aeroklubem Ziemi Lubuskiej, gdzie zajmowała się szkoleniem innych adeptów awiacji i pilotowała maszyny gaśnicze.

Stanowiła również jeden z najjaśniejszych punktów na mapie polskiego sportu balonowego. Do jej największych sukcesów należał m.in. triumf w XI Balonowych Mistrzostwach Kobiet.

Katastrofa balonu w Zielonej Górze. Śledczy badają sprawę

Do fatalnego w skutkach incydentu doszło dziewiątego marca na terenie Zielonej Góry. Kobieta wyruszyła w lot szkoleniowy, startując z lądowiska w Przylepie. W koszu balonu towarzyszyły jej jeszcze dwie pasażerki.

W pewnym momencie potężny, boczny podmuch wiatru zepchnął statek powietrzny z kursu, co doprowadziło do kolizji z blokiem w ścisłym centrum miejscowości.

Pilotka do samych końcowych sekund starała się wyminąć przeszkodę. Zgodnie z opinią specjalistów, do sukcesu zabrakło dosłownie ułamków metrów. Dwudziestoośmiolatka wypadła na powierzchnię dachu i poniosła śmierć na miejscu zdarzenia. Pozostałe uczestniczki lotu wyszły z opresji cało, lądując na jezdni. Sprawę tego tragicznego lotu drobiazgowo bada prokuratura.

Super Express Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki