Do tragicznego zdarzenia doszło w środę, 29 lipca przed południem w Dolinie Mięguszowieckiej na czerwonym szlaku prowadzącym do Chaty pod Rysami. Jak poinformowała słowacka Horska Zachranna Służba (HZS), 59-letni turysta z Polski podczas wędrówki zaczął uskarżać się na silny ból w klatce piersiowej.
Według relacji świadków chwilę później doszło u niego do nagłego zatrzymania krążenia. Mężczyzna stracił przytomność, upadł i doznał urazu głowy. Przypadkowi turyści natychmiast rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową.
Na miejsce skierowano śmigłowiec ratunkowy z lekarzem i ratownikiem HZS. Pracownicy Chaty pod Rysami dostarczyli również automatyczny defibrylator zewnętrzny (AED), który wykorzystano podczas akcji ratunkowej.
Po dotarciu na miejsce lekarz wraz z ratownikiem HZS kontynuowali zaawansowane zabiegi resuscytacyjne, wykorzystując również defibrylator. Pomimo podjętych działań nie udało się przywrócić czynności życiowych, a lekarz stwierdził zgon mężczyzny – przekazali słowaccy ratownicy.
Ciało 59-latka zostało przetransportowane śmigłowcem do Starego Smokowca, gdzie przekazano je słowackiej policji.
To już drugi śmiertelny przypadek w rejonie Rysów w ciągu zaledwie dwóch dni. We wtorek, 28 lipca po polskiej stronie Tatr zmarł zagraniczny turysta. Również w jego przypadku doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Mimo szybkiej resuscytacji oraz akcji ratowników TOPR, życia mężczyzny nie udało się uratować.