Ukradli złoto warte fortunę i odjechali Mercedesem. Zuchwały skok na jubilera skończyli za kratkami

Trzech mężczyzn zaplanowało i przeprowadziło zuchwały rabunek w jednym z salonów jubilerskich w Limanowej, skąd wynieśli drogocenne kosztowności o wartości ponad 550 tysięcy złotych. Ich radość nie trwała długo, podejrzani zostali namierzeni i zatrzymani. Sąd podjął już kluczową decyzję o ich dalszym losie.

  • Trzech mężczyzn zostało tymczasowo aresztowanych w związku z kradzieżą 133 złotych łańcuszków o wartości ponad 550 tys. zł. Kradzież miała miejsce w salonie jubilerskim w Limanowej.
  • Dwóch podejrzanych usłyszało zarzuty kradzieży zuchwałej, a jeden z nich dodatkowo zarzut posiadania narkotyków. Trzeciemu mężczyźnie postawiono zarzut poplecznictwa za zacieranie śladów poprzez spalenie organizera z biżuterią.
  • Zatrzymania dokonano w Krakowie po intensywnych działaniach policji, a sąd w Limanowej zastosował trzymiesięczny areszt. Śledztwo jest nadal prowadzone w celu ustalenia wszystkich zaangażowanych w przestępczy proceder.

Jak przebiegła zuchwała kradzież biżuterii w Limanowej?

Do tego bulwersującego zdarzenia doszło 18 września 2026 roku, tuż po godzinie 9:00 rano. Jak wynika z oficjalnych ustaleń śledczych, do jednego ze sklepów jubilerskich w Limanowej wszedł mężczyzna, który udawał klienta zainteresowanego zakupem drogocennych wyrobów. Gdy niczego niepodejrzewająca pracownica salonu wyjęła specjalny organizer, tak zwaną rolę ze złotem, i położyła ją na szklanej ladzie, napastnik przeszedł do realizacji swojego planu. Poprosił o pokazanie kolejnego łańcuszka z wystawy, a gdy ekspedientka na chwilę się odwróciła, bezczelnie porwał organizer i rzucił się do ucieczki.

Na zewnątrz czekał już na niego wspólnik, który ubezpieczał całą akcję i umożliwił mu sprawne opuszczenie budynku. Złodzieje błyskawicznie wsiedli do zaparkowanego w pobliżu Mercedesa i z piskiem opon odjechali w kierunku Nowego Sącza. Jak się okazało, uciekinierzy nie działali sami. Niedługo po dokonaniu przestępstwa spotkali się z kolejnymi osobami w pobliskim lesie. Tam wspólnie dokonali zniszczenia dowodów – spalili skradziony organizer oraz wszystkie metki i etykiety jubilerskie, które były przymocowane do łańcuszków. Byli przekonani, że w ten sposób zatrą wszelkie ślady i unikną kary.

Zatrzymanie podejrzanych w Krakowie i decyzja sądu o areszcie

Radość przestępców z łupu nie trwała jednak długo. Intensywne działania operacyjne funkcjonariuszy policji doprowadziły śledczych do jednego z mieszkań na terenie Krakowa. To właśnie tam ukrywali się podejrzani. Gdy mundurowi wkroczyli do lokalu, zaskoczeni mężczyźni próbowali jeszcze ratować sytuację w desperacki sposób – przez okno wyrzucili woreczek z marihuaną o wadze 4,3 grama. W mieszkaniu przebywała również kobieta, która po przesłuchaniu w charakterze świadka została zwolniona do domu.

Dwóch głównych sprawców odpowie za wspólnie zaplanowaną i przeprowadzoną kradzież 133 złotych łańcuszków o wartości przekraczającej pół miliona złotych. Jeden z nich usłyszał dodatkowo zarzut posiadania środków odurzających. Trzeci z zatrzymanych mężczyzn usłyszał natomiast zarzut poplecznictwa – to on pomagał w zacieraniu śladów poprzez spalenie elementów skradzionego organizera i etykiet.

Jak poinformował Sąd Rejonowy w Limanowej, na wniosek prokuratora wobec wszystkich trzech podejrzanych zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy. Co ciekawe, w trakcie posiedzenia aresztowego jeden ze sprawców ostatecznie przyznał się do zarzucanego mu czynu.

Doprowadzenie Grzegorza K

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI