- Ukrainiec wjechał autem na drogę do Morskiego Oka mimo zakazu
- Grozi mu pięcioletni zakaz wjazdu do Polski i strefy Schengen
- Policja i Straż Graniczna prowadzą dalsze czynności
Straż Graniczna poinformowała, że wobec ukraińskiego influencera, który wjechał autem na drogę do Morskiego Oka, może zostać wszczęta procedura wydalenia z Polski. Jak przekazał rzecznik Karpackiego Oddziału SG mjr Bogumił Strojny, w przypadku cudzoziemców notorycznie naruszających prawo policja może wystąpić z wnioskiem o zobowiązanie do opuszczenia kraju lub deportację. Według ustaleń PAP mężczyzna opuścił już Polskę i wrócił na Ukrainę.
Czytaj też: Ukrainiec wjechał Corvettą nad Morskie Oko. Jest nowy komunikat policji
Straż Graniczna podkreśla, że ewentualna decyzja oznaczałaby zakaz wjazdu do Polski i krajów strefy Schengen przez pięć lat. Informacja zostałaby wpisana do systemów granicznych. Sprawę badają policja oraz straż Tatrzańskiego Parku Narodowego, które zabezpieczają monitoring i kompletują materiały dotyczące naruszenia przepisów.
Do zdarzenia odniósł się premier Donald Tusk oraz szef MSWiA Marcin Kierwiński. Minister zapowiedział wpisanie Ukraińca na listę osób niepożądanych w Polsce. Mężczyzna sportową Corvettą przejechał ponad 8 km trasy objętej zakazem ruchu w TPN. Policja ukarała go mandatem 100 zł i ośmioma punktami karnymi.