- W parafii Matki Boskiej Fatimskiej na krakowskim osiedlu Podwawelskim narasta konflikt wokół proboszcza ks. Jarosława Nowaka.
- Były organista Edmund Galas oraz parafianie skierowali skargi do kurii i urzędu skarbowego, zarzucając duchownemu mobbing oraz agresywne zachowania. Sprawa dotyczy także podejrzanych rozliczeń finansowych, w tym spłaty rzekomej pożyczki w wysokości 680 tys. zł.
- Kuria Metropolitalna w Krakowie potwierdziła, że bp Damian Muskus bada sprawę i spotyka się ze świadkami. Proboszcz odmówił komentarza, uznając stawiane mu zarzuty za prowokację.
Awantura w zakrystii i ucieczka wiernych. Co działo się w krakowskiej parafii?
Kryzys w parafii Matki Boskiej Fatimskiej w Krakowie rozpoczął się w 2020 roku, gdy rządy objął tam proboszcz ks. Jarosław Nowak (wcześniej duchowny był wikariuszem w parafii Matki Boskiej Królowej Polski w Krakowie-Nowym Ruczaju). Od tego czasu z parafii odeszło już czterech wikariuszy, a liczba ministrantów stopniała o niemal 40 osób. Doszło do tego, że z powodu drastycznego spadku liczby wiernych na mszach świętych, parafia musiała zrezygnować z odprawiania trzech niedzielnych nabożeństw.
Głos w sprawie postanowił zabrać były organista, Edmund Galas, który złożył oficjalną skargę na proboszcza do kardynała Grzegorza Rysia. Wcześniej podobne pismo wysłał do arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, jednak nie doczekał się odpowiedzi. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, organista opisał lata trudnej współpracy, podczas których proboszcz nakładał na niego kary finansowe, a nawet utrudniał wypłatę zapomogi, gdy mężczyzna zmagał się z ciężką chorobą nowotworową.
Najbardziej wstrząsające są jednak relacje o agresywnych zachowaniach proboszcza wobec pracowników. W liście do biskupa opisano sytuację, w której zdenerwowany duchowny miał zamknąć się w pokoju przy zakrystii z kościelną i agresywnie na nią napierać. Gdy na ratunek kobiecie ruszył wikary, proboszcz miał wpaść w taki szał, że przerażony ksiądz zaczął głośno wzywać pomocy przez zamknięte drzwi. - To ksiądz, a nie ma w nim miłosierdzia do drugiego człowieka. Jest despotyzm i podejrzliwość – powiedział "GW" anonimowo jeden z pracowników parafii.
Tajemnicza pożyczka na setki tysięcy złotych. Jest donos do urzędu skarbowego
Oburzenie wiernych budzą nie tylko kwestie personalne, ale przede wszystkim finanse kościoła. Do Urzędu Skarbowego Kraków-Stare Miasto wpłynęło doniesienie od zaniepokojonych mieszkańców osiedla Podwawelskiego. Wynika z niego, że proboszcz miał osobiście pożyczyć parafii z własnych środków aż 680 tysięcy złotych na remonty. Spłata tego długu odbywa się w ratach po 10 tysięcy złotych miesięcznie, które trafiają bezpośrednio na prywatne konto księdza.
Parafianie alarmują, że w harmonogramie spłat pojawiły się dodatkowe, niewyjaśnione koszty obsługi długu na kwotę aż 208 tysięcy złotych. Środki te mają pochodzić z comiesięcznych składek inwestycyjnych zbieranych od wiernych. Dodatkowo ludzie burzą się na luksusowe, zagraniczne wyjazdy duszpasterskie proboszcza, na które – zdaniem mieszkańców – zabiera on swoich prywatnych znajomych, a nie członków wspólnoty.
Krakowska kuria potwierdza, że wie o bulwersującej sprawie. Rzecznik prasowy kurii, ks. Piotr Studnicki, poinformował, że wyjaśnianiem zarzutów zajmuje się osobiście biskup Damian Muskus, który spotkał się już z częścią osób mających wiedzę o sytuacji w parafii. Sam proboszcz Jarosław Nowak odmówił komentarza w rozmowie z „Wyborczą”, nazywając oskarżenia „prowokacją” i twierdząc, że są to wewnętrzne sprawy parafii.