- W okresie świątecznym na osiedlu Kalinowym w Krakowie mężczyzna, którego rzuciła dziewczyna, zdemolował swoje mieszkanie oraz klatkę schodową w bloku.
- Mieszkaniec przez kilkanaście dni terroryzował sąsiadów, m.in. rozkuwając ściany młotem, bazgrząc wulgarne napisy i zamalowując okna. Mieszkańcy wzywali policję ponad 20 razy, jednak interwencje nie powstrzymywały agresora.
- 5 stycznia mężczyzna został zatrzymany i przewieziony do szpitala. Sprawą zniszczeń zajmuje się policja i prokuratura.
Zgotował sąsiadom piekło, bo porzuciła go ukochana?! Szokujące sceny w Krakowie
Prawdziwy horror rozegrał się w okresie świątecznym na jednym z krakowskich osiedli. Gdy mieszkańcy bloku na osiedlu Kalinowym szykowali się do wigilijnej kolacji, ich sąsiad Marcin S. wpadł w prawdziwy szał.
– Początkowo myśleliśmy, że może jakiś konieczny remont musi zrobić, ale to było dziwne, że tuż przed świętami zaczyna – opowiada mieszkaniec bloku na osiedlu Kalinowym. Oprócz głośnej muzyki potężne uderzenia młota, rozwalającego ścianę uniemożliwiły sąsiadom Marcina S. normalne funkcjonowanie. Na korytarzu IV piętra pojawiła się muszla sedesowa, gruz, śmieci i rury. Drzwi swojego mieszkania obkleił podpaskami, ułożył z nich kwiatki. To był dopiero początek demolki.
– On rozkuł nawet ścianę na klatce schodowej, pobazgrał ścianę czerwoną farbą, proszę spojrzeć na te wulgarne napisy. To przerażające co się tu stało – opowiada w rozmowie z "Super Expressem" Przemysław Moszczyński ( 41 l.). Wśród wulgaryzmów napisanych na ścianie pojawia się imię "Dorotka". To była dziewczyna Marcina S., która go jakiś czas temu porzuciła.
Jej mężczyzna wyznaje miłość, dlatego niektórzy sądzą, że porzucenie mogło być powodem szału i dlatego zdemolował budynek. Co więcej, kilka dni temu na swoimi profilu w mediach społecznościowych Marcin S. opublikował zdjęcie transparentu napisanego czerwoną farbą na prześcieradle, w którym prosi wspomnianą wyżej Dorotę o powrót. Umieścił go na drzwiach zakładu pracy kobiety.
Policja interweniowała 20 razy
Przerażeni mieszkańcy, w ciągu kilka świątecznych dni, ponad 20 razy wzywali na pomoc policję. Piotr Szpiech, rzecznik KMP w Krakowie potwierdza, że od 24 grudnia pod wskazanym adresem było około 20 interwencji policji. – Dzwoniliśmy wiele razy na policję, wszyscy dzwonili. Ale sąsiad nic sobie z tego nie robił, po każdej wizycie policji był jeszcze bardziej agresywny, jeszcze mocniej kuł tym młotem a nas wyzywał – opowiada pan Przemysław. Dodaje, że wszyscy byli przerażeni zachowaniem Marcina S., a skala zniszczeń jest ogromna.
– Oprócz tego gruzu na klatce i napisów na ścianach on jeszcze wszystkie okna na klatce schodowej zamalował jakąś mazią przypomina to tynk czy gips, w każdym razie nic przez te okna nie widać – dodaje mężczyzna. Dopiero 5 stycznia funkcjonariusze zatrzymali Marcina S.
– 5 stycznia br. podczas ostatniej interwencji mężczyzna z uwagi na to, że nie był w logicznym kontakcie, trafił do szpitala. Tego samego dnia przedstawiciel administracji złożył zawiadomienie o dokonanych uszkodzeniach, w związku z czym prowadzone są czynności zmierzające do uzupełnienia zarzutów. W komisariacie Policji VII w Krakowie toczą się postępowania, gromadzony jest materiał dowodowy i odnośnie prowadzonych spraw pozostajemy w kontakcie z prokuraturą – informuje Piotr Szpiech Super Express.
Mieszkańcy odetchnęli z ulgą, ale strach w nich pozostał: – Co będzie gdy on wróci? – mówią.