Wracamy do tematu skatowanego psa. KTOZ: Policja nie mówi o wszystkim [NOWE FAKTY, ZDJĘCIA]

2019-03-15 13:45
Rzuciła go dziewczyna, więc brutalnie skatował psa. Patrz kur*o jeb**a szmato, krew tryska na wszystkie strony [DRASTYCZNE ZDJĘCIA]
Autor: KTOZ / Facebook / archiwum ESKA INFO Kraków / Google Street View Rzuciła go dziewczyna, więc brutalnie skatował psa. "Patrz kur*o jeb**a szmato, krew tryska na wszystkie strony" [DRASTYCZNE ZDJĘCIA]

Nowe fakty w sprawie psa, który miał zostać brutalnie skatowany w gminie Niepołomice w powiecie krakowskim. Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami zabiera głos w sprawie oświadczenia wydanego przez małopolską policję. Tymczasem nie wiadomo, gdzie przebywa właściciel i pies. Sprawa jest w toku. 

Chodzi o sprawę, którą kilkukrotnie opisywaliśmy w tym tygodniu. Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami otrzymało zgłoszenie, że w jednym z domów za miastem brutalnie katowany jest pies. Do zdarzenia miało dojść w Staniątkach - ustalił reporter ESKA INFO Kraków. Mieszkaniec miejscowości, z którym wcześniej rozstała się partnerka miał skatować psa w akcie zemsty. Do sieci trafiły też zdjęcia na których widać, jak pies jest podduszany, a na jego ciele widoczne są liczne ślady krwi. 

O sprawie pisaliśmy tutaj. Koniecznie przeczytaj >>> Rzuciła go dziewczyna, więc brutalnie skatował psa. "Patrz kur*o jeb**a szmato, krew tryska na wszystkie strony" [DRASTYCZNE ZDJĘCIA]

Według relacji KTOZ policja nie chciała podjąć interwencji i oddała zwierzaka z powrotem w ręce sprawcy. Sprawa oburzyła internautów, którzy domagają się wyjaśnienia całej sytuacji. Po naszej interwencji małopolska policja opublikowała komunikat, w którym twierdzi, że działania funkcjonariuszy były prawidłowe.

Czytaj więcej >>> Policja zabiera głos w sprawie skatowanego psa. "Działania funkcjonariuszy były prawidłowe"

KTOZ: Policja nie mówi wszystkiego

- Od momentu ewentualnego pobicia do badania weterynaryjnego minęło około pięć-sześć dni, bo nie wiemy, czy mężczyzna skatował psa w piątek, w czwartek, czy w środę. On wysłał zdjęcia dziewczynie rano, natomiast bardzo prawdopodobne jest to, że do zdarzenia doszło dzień wcześniej - mówi w specjalnej rozmowie z ESKA INFO Kraków Joanna Repel z KTOZ-u. 

Jeżeli minęło kilka dni, to jest oczywiste, że pies nie będzie zakrwawiony i nie będzie miał widocznych siniaków, bo jeżeli ma siniaki to znajdują się one pod sierścią, więc konieczne byłoby zgolenie sierści w celu ustalenia ewentualnych obrażeń. Repel przekonuje też, że policja nie mówi prawdy informując o ocenie stanu psa. - Oczywiście pies mógł być po kilku dniach w dobrym stanie, natomiast funkcjonariusze nie wspomnieli o tym, że według lekarskiej opinii zaszło podejrzenie uderzenia w głowę z powodu krwawych wybroczyn na oczach i lekarz zalecił zrobienie badania tomograficznego, które mogłoby potwierdzić bądź wykluczyć ewentualne znęcanie - dodaje w rozmowie z nami referentka towarzystwa. 

Mężczyzna kłamie? "Trzykrotnie zmieniał zeznania"

Zdaniem kobiety policja nie mówi też o tym, że właściciel psa trzykrotnie zmieniał zeznania. Najpierw twierdził, że zdjęcia psa były prowokacją dla swojej byłej dziewczyny, potem stwierdził, że pies został pogryziony przez inne psy, natomiast na końcu powiedział, że zwierzak został kopnięty przez obcego człowieka. - Jeżeli nie miałby sobie nic do zarzucenia, to po co zmieniałby wersję wydarzeń? - pyta retorycznie pani Joanna. 

ZOBACZ ZDJĘCIA: Rzuciła go dziewczyna, więc brutalnie skatował psa

Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami ma również zdjęciowe potwierdzenia, które mogą świadczyć o fakcie znęcania. - Jeżeli dokładnie przyjrzymy się jednej z fotografii to widać, że właściciel psa ma ranę na dłoni, z której wypływa krew. Z kolei na innym zdjęciu widać, że pies jest duszony, że pan trzyma mu rękę na szyi. Możemy domniemywać, że pies prawdopodobnie chciał się odgryźć i uwolnić i pewnie pana ugryzł, co mogło wywołać zdenerwowanie właściciela i w konsekwencji doprowadzić do pobicia zwierzęcia - mówi Joanna Repel. 

Policja się tłumaczy

Jak poinformował nas Mateusz Drwal z zespołu prasowego małopolskiej policji, lekarz w swojej opinii określił stan psa następująco: "w dobrej kondycji ogólnej...brak widocznych uszkodzeń ciała w postaci ran, otarć i zasinień". Jednocześnie weterynarz stwierdził "wylewy podspojówkowe", które mogą wynikać z różnych przyczyn, niekoniecznie z rzekomego znęcania. 

Według policji, tę opinię potwierdził również lekarz w lecznicy, do której pies został przewieziony, a z której został następnie zabrany przez właściciela. Zdaniem funkcjonariuszy, w relacji KTOZ-u pojawia się nieścisłość, dotycząca rzekomego udzielenia przez policję zgody na wydanie psa właścicielowi. - Informujemy, że właściciel zostawił psa z własnej woli w lecznicy. W tej sprawie nie była wydana decyzja o odebraniu zwierzęcia właścicielowi i mógł on nim dysponować - napisano w specjalnym oświadczeniu przesłanym do naszej redakcji.

Zobacz też >>> Niesamowite zdjęcia! Z Krakowa było widać Tatry [GALERIA]

Joanna Repel twierdzi z kolei, że krwawe wybroczyny nie biorą się znikąd, a na pewno nie od ciągnięcia na smyczy. Jej zdaniem taki mały pies nie byłby w stanie ciągnąć smyczy tak mocno, żeby krew wypłynęła mu do białek ocznych. 

Policjanci utrzymują wersję, że krew, którą widzimy na zdjęciach, to krew właściciela, a nie psa. KTOZ tymczasem podkreśla, że takich śladów na oczach zwierzęcia nie da się zrobić własną krwią. Takie wybroczyny tworzą się od silnego uderzenia w głowę. 

Zwierzak nie posiadał też śladów pogryzienia przez inne czworonogi, jak w drugiej wersji swoich zeznań twierdził właściciel. 

W tej sytuacji jest wiele niejasności

Większość dowodów przemawia jednak na niekorzyść właściciela. Jeżeli zaistniało podejrzenie uderzenia w głowę, to należało to potwierdzić bądź wykluczyć za pomocą badania tomograficznego, a nie kazać właścicielowi oddać zwierzę. - Absolutnie nie zgadzamy się, żeby ten pies był w rękach właściciela i zrobimy wszystko, żeby tego psa odebrać. Na pewno do momentu wyjaśnienia sprawy pies nie powinien przebywać w rękach właściciela - dodaje Repel.

Właściciel zniknął razem z psem

O sprawie znęcania się nad zwierzęciem poinformowano również Urząd Miasta i Gminy w Niepołomicach, bowiem gmina jest organem, który może zdecydować o ewentualnym odebraniu psa właścicielowi. - Przedwczoraj podjęliśmy dwie próby interwencji w miejscu zamieszkania mężczyzny, dwukrotną próbę podjęła też Straż Miejska. Na miejscu (w miejscowości Staniątki - przyp. red.) nie zastano ani właściciela, ani psa, nikogo nie było w domu - informuje reportera ESKA INFO Kraków Małgorzata Miśkiewicz z Referatu Ochrony Środowiska i Rolnictwa w UMiG w Niepołomicach. 

Czytaj także >>> >>> Potrącił pieszego i uciekł. Małopolska Policja szuka świadków dramatycznego wypadku

- Dzisiaj (piątek, 15 marca) podjęliśmy kolejną interwencję, niestety również nikogo nie zastaliśmy. W związku z tym w porozumieniu z Krakowskim Towarzystwem Opieki nad Zwierzętami przekazaliśmy sprawę do Urzędu Miasta Krakowa, ponieważ istnieje podejrzenie, że ten pies razem z właścicielem znajdują się ponownie w Krakowie - dodaje Miśkiewicz. 

Skontaktowaliśmy się z Krzysztofem Dratwą, zastępcą rzecznika Prokuratury Okręgowej w Krakowie. W chwili obecnej w tej sprawie zbierany jest materiał dowodowy. Postępowanie prowadzi Komisariat Policji III w Krakowie, a śledztwo nadzorowane jest przez Prokuraturę Rejonową Kraków-Prądnik Biały. Celem dochodzenia jest ustalenie, czy faktycznie doszło do popełnienia przestępstwa. 

Do sprawy na pewno będziemy wracać. 

ZOBACZ KONIECZNIE:

>>> Faszyn from Raszyn czyli moda z polskich ulic. Nie uwierzycie, że wyszli tak na miasto! [ZDJĘCIA]

>>> Krwawa awantura i brutalne zabójstwo w Zakopanem. Nie żyje jedna osoba, druga walczy o życie

Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE