Wykorzystali schorowaną staruszkę? Okarżeni o przejęcie majątku stanęli przez sądem. "Dom za opiekę"

2026-04-27 14:45

Czy 42–letni Łukasz Ł. wraz z żoną wykorzystali nieporadną, schorowaną staruszkę po udarze i jej syna po to, by wyłudzić od nich dom wraz z dużą działką na obrzeżach Krakowa? Prokurator nie miał wątpliwości i oskarżył małżeństwo o to, że w celu osiągnięcia korzyści majątkowych doprowadzili Krystynę M. oraz jej syna Marka do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Wraz z Łukaszem Ł. i jego żoną Beatą na ławie oskarżonych zasiadło dwóch notariuszy: Sławomir Ś.oraz Anna A.–P. Właśnie przed krakowskim Sądem Okręgowym rozpoczął się proces całej czwórki.

Super Express Google News
  • Prokuratura oskarża małżeństwo Ł. o wyłudzenie nieruchomości od schorowanej starszej kobiety i jej syna, wykorzystując ich trudną sytuację.
  • Sprawa dotyczy przekazania domu z dużą działką w Krakowie.
  • Na ławie oskarżonych zasiadają również dwaj notariusze.

Kumple spod celi

Cała historia, która obecnie ma finał w krakowskim Sądzie Okręgowym, rozpoczyna się w 2015 roku w więzieniu w Wiśniczu. To właśnie tam w sąsiednich celach siedzi Łukasz Ł. (42 l.), wielokrotni karany m.in za kradzieże oraz Marek M. - kawaler, mieszkający z mamą, który odsiaduje wyrok za dręczenie rodzicielki.

– Marek nie ożenił się, został w domu z mamą, gdy nie pił to był do rany przyłóż, ale jak sobie wypił to ją bił, popychał. Nie wiemy dokładnie co działo się za zamkniętymi drzwiami tego domu – mówią o nim sąsiedzi.

Podczas nieobecności Marka, jego mamie pomagają sąsiedzi. Robią zakupy, podwożą do banku czy do lekarza. W 2015 roku roku Marek wychodzi z więzienia. W tym samym czasie cele opuszcza także jego kumpel Łukasz Ł. Okazuje się, że sąsiadami byli nie tylko w celi, ale mieszkają niedaleko siebie także na wolności.

Łukasz zaczyna odwiedzać Marka w jego domu. Czasem daje mu dorobić za jakieś prace przy autach. Łukasz mieszka z żoną u teściowej. Tam zajmuje się lakierowaniem aut, ale sąsiadom przeszkadza smród lakierów. Po ich protestach zaczyna się więc rozglądać za nowym miejscem do prowadzenia biznesu. – Chciałem kupić kawałek działki od mamy Marka i tam przenieść się z działalnością – zeznał przed sądem. 

Winda spadła z seniorem do maszynowni

Zmiana decyzji po udarze 

Jednak pani Krystyna nie zgodziła się na sprzedaż. Mimo tego Łukasz Ł. i jego żona coraz częściej pojawiają się na posesji Krystyny i Marka. To oni przejmują opiekę nad staruszką. Kobieta jest po udarze. Sama nie wychodzi już z domu.

W 2023 roku w Krakowie, przy ulicy Długiej w kancelarii notarialnej Sławomira Ś., Krystyna M. aktem darowizny przekazuje swoją część domu wraz z działką Łukaszowi Ł. i jego żonie. Dwa miesiące później umiera. W 2025 roku także syn Krystyny, Marek M. przekazuje Łukaszowi i Beacie Ł. swoją część domu i działki w zamian za dożywotnie utrzymanie. Umowa zostaje podpisana w kancelarii notarialnej na os. Uroczym.

Formalnie małżeństwo zostaje właścicielami atrakcyjnej nieruchomości, wartej według prokuratury 650 tysięcy złotych. Do prokuratury wpływa jednak zawiadomienie, iż stan psychiczny Krystyny M. nie pozwalał jej na podjęcie takich decyzji ani jej synowi, który jest terminalnie chory. Pojawia się podejrzenie, że małżeństwo mogło wykorzystać ich stan by wyłudzić dom.

Dom za opiekę? Sprawa trafiła do sądu

Prokuratorskie śledztwo zakończyło się skierowaniem aktu oskarżenia do sądu przeciwko małżeństwu Ł. oraz dwójce notariuszy. Przed sądem Łukasz Ł. nie przyznał się do winy. Przekonywał sędziego, że domu od pani Krystyny nie otrzymał za darmo ale w zamian za opiekę, którą sprawował wraz z żoną.

– Pani Krystyna przepisała mi swoją część domu nie za darmo, ale za bardzo ciężką pracę nad nią. Była świadoma, wiedziała co robi, sama tego chciała. Pani z MOPS nas namawiała by się zgodzić na to, nikt tam nie wtargnął na siłę. Nikt nie stwierdził że ma demencję, ani lekarz internista, który ją prowadził. Nasza opieka była 100 procentowa, woziliśmy do lekarza, pilnowaliśmy terminów, śniadania obiady kolacje na cito dostawała. Do kościoła ją woziliśmy co niedzielę – przekonywał Łukasz Ł. sąd.

Jego żona nie stawiła się na pierwszej rozprawie, jej nieobecność nie została przez sąd usprawiedliwiona. Podobnie nie stawiła się na rozprawie Anna A.–P. notariusz, choć została prawidłowo zawiadomiona o jej terminie. Sąd wyłączył jawność rozprawy na czas zeznań Sławomira Ś. Do sprawy będziemy wracać.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki