Spis treści
Zachowywał się jak klient
Do kradzieży doszło w piątek, 18 września w galerii handlowej w Limanowej. Mężczyzna przez długi czas oglądał biżuterię w salonie jubilerskim, przymierzał ją i nie wzbudzał żadnych podejrzeń pracowników. Nagle chwycił wiele kosztowności i wybiegł ze sklepu. Całe zdarzenie zarejestrowały kamery monitoringu – widać na nich zarówno twarz sprawcy, jak i moment, w którym wsiada do białego samochodu i odjeżdża sprzed galerii.
Cztery osoby zatrzymane w Krakowie
Jak poinformowała w niedzielę rzeczniczka małopolskiej policji podinsp. Katarzyna Cisło, w wyniku policyjnych działań w ciągu niecałych 48 godzin wytypowano i zatrzymano 40-latka oraz 24-latka, którzy uczestniczyli w kradzieży, a także dwie inne osoby mogące mieć związek z tym przestępstwem.
Według śledczych starszy przeprowadził napad, młodszy stał na czatach. Policja zapowiedziała wniosek do sądu o tymczasowe aresztowanie zatrzymanych mężczyzn.
Mężczyźni są mieszkańcami powiatu limanowskiego, a zostali zatrzymani w wynajętym apartamencie w centrum Krakowa. Podczas przeszukania funkcjonariusze zabezpieczyli kilkadziesiąt tysięcy złotych, a także złoty łańcuch. Podczas policyjnej akcji podejrzewani wyrzucali przez okna pakunki – okazało się, że to narkotyki.
Monitoring pomógł w śledztwie
Nagrania z galerii okazały się kluczowe – policja natychmiast rozpoczęła poszukiwania, wprowadzono blokady na drogach, a funkcjonariusze analizowali trasę ucieczki złodzieja. Jak informuje RMF FM to właśnie monitoring pozwolił szybko ustalić kierunek, w którym sprawca odjechał.
Podobne skoki na jubilerów w Polsce
Choć kradzież w Limanowej była wyjątkowo zuchwała, nie jest to jedyny przypadek w ostatnich miesiącach. W Nowym Dworze Mazowieckim trzech mężczyzn włamało się do jubilera… przez dach, wycinając otwór i spuszczając się do środka po linie i drabinie. Łupem padła biżuteria warta blisko 400 tys. zł. Sprawcy zostali zatrzymani i tymczasowo aresztowani.
Ten kontekst pokazuje, że jubilerzy w Polsce coraz częściej stają się celem zorganizowanych, dobrze przygotowanych grup przestępczych.
Śledztwo trwa
Policja nie ujawnia na razie szczegółów dotyczących zatrzymanych. Wiadomo jedynie, że śledczy sprawdzają, czy osoby te pomagały w kradzieży, organizowały ucieczkę lub brały udział w planowaniu skoku. Wartość skradzionej biżuterii oszacowano na około 600 tys. zł, co czyni sprawę jedną z największych kradzieży jubilerskich w Małopolsce w ostatnich latach.