Gonili 13-latka na bagno, dziś sami trafili do aresztu. Sąd zdecydował

Szli ze spuszczonymi głowami i kamiennymi twarzami. Gdy reporter „Super Expressu” pytał ich pod prokuraturą, dlaczego gonili 13-letniego Mikołaja, milczeli. Nie odpowiedział ani jeden z nich. We wtorek po południu zapadła decyzja Sądu Rejonowego w Kętrzynie. Trzej bracia: Krystian, Łukasz i Krzysztof S. oraz ich szwagier Karol R. zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące. To właśnie oni są podejrzani w sprawie śmierci 13-letniego chłopca, który konał na bagnach pod Arklitami koło Barcian.

Tragiczna śmierć 13-letniego Mikołaja

Dramat rozegrał się w sobotę, 16 maja tego roku przy niewielkim Jeziorze Arklickim, położonym wśród podmokłych terenów niedaleko granicy z Rosją. Według ustaleń śledczych wszystko zaczęło się od sprzeczki. Mikołaj miał wcześniej zaatakować jednego z mężczyzn jadącego rowerem. Chwilę później dorosły zadzwonił po swoich braci i szwagra. Cała czwórka ruszyła za dwoma nastolatkami. Chłopcy uciekali w stronę bagien. Jeden z nich miał schować się w krzakach i dzięki temu uniknąć spotkania z mężczyznami. Wtedy cała uwaga ścigających skupiła się na Mikołaju.

13-latek biegł w ciemność, w kierunku, z którego praktycznie nie było już wyjścia. Przed nim było bagno i jezioro. Grząski teren, trzciny i woda. Według śledczych chłopiec brodził później w wodzie. Mężczyźni mieli wiedzieć, gdzie uciekł. Mimo to zostawili go tam samego. Kiedy odnaleźli go znajomi, Mikołaj jeszcze żył. Leżał po pas w bagnie, z twarzą skierowaną do wody. Był już praktycznie konający. Na miejsce ruszyli strażacy i ratownicy medyczni. Reanimacja trwała bardzo długo. Chłopca nie udało się uratować.

Zarzuty i areszt dla czterech mężczyzn

Wszyscy czterej zatrzymani usłyszeli zarzuty. - Według ustaleń prokuratury jeden z podejrzanych miał dopuścić się przestępstwa polegającego m.in. na spowodowaniu u 13-letniego chłopca ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego zgonem pokrzywdzonego na miejscu zdarzenia. Podejrzany miał dopuścić się tego czynu poprzez zadanie pokrzywdzonemu uderzeń pięścią i nogą w głowę. Z kolej trzej pozostali mężczyźni stanęli pod zarzutem tego, że działając wspólnie i w porozumieniu, biorąc udział w pościgu za 13-latkiem i osaczeniu go w terenie uniemożliwiającym ucieczkę oraz uniemożliwiając mu ucieczkę, mieli ułatwić wymienionemu wyżej podejrzanemu spowodowanie u małoletniego ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego jego zgonem. Ponadto, wszystkim czterem podejrzanym zarzucono nieudzielenie pomocy znajdującemu się w bezpośrednim niebezpieczeństwie utraty życia 13-letniemu chłopcu, a także usiłowanie pobicia innego małoletniego pokrzywdzonego - przekazał rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie Adam Barczak.

Prokurator rejonowa w Kętrzynie Jolanta Rzepko powiedziała natomiast „Super Expressowi”, że każdy z podejrzanych złożył wyjaśnienia, ale każdy odnosił się do innego zakresu swojego zachowania. - Nie można powiedzieć ogólnie, że się przyznali albo że się nie przyznali - zaznaczyła.

Jak ustalili śledczy, zatrzymani próbują umniejszać swoją rolę w tragedii. Co ważne, podczas pierwszych przesłuchań żaden z nich nie miał obrońcy ani pełnomocnika. Sekcja zwłok wykazała u Mikołaja obrzęk płuc i mózgu. Nadal jednak nie wiadomo, czy był skutkiem pobicia, czy obrażeń odniesionych podczas dramatycznej ucieczki przez bagna. - Pobrano próbki do badań histopatologicznych. Dopiero po uzyskaniu wyników biegły będzie mógł określić mechanizm powstania obrażeń i przyczynę śmierci - wyjaśnia prokurator.

Mikołaj był uczniem siódmej klasy szkoły podstawowej w Barcianach. Po śmierci mamy wychowywał go samotnie ojciec. Starsza siostra zdążyła już założyć własną rodzinę i wyprowadzić się z rodzinnych Kotek, niewielkiej przygranicznej osady.W szkole po tragedii zorganizowano pomoc psychologiczną dla uczniów. W głównym holu ustawiono miejsce pamięci dla Mikołaja. Koledzy i koleżanki zapisują na kartkach ostatnie słowa do chłopca i wrzucają je do wazonu. Kartki mają zostać odczytane podczas pogrzebu albo spalone.

A czterej mężczyźni, którzy jeszcze we wtorek milczeli przed kamerami i chowali wzrok przed pytaniami o śmierć dziecka, usłyszeli decyzję sądu. Najbliższe trzy miesiące spędzą za kratami. Tam będą czekać na dalszy ciąg śledztwa i odpowiedź na pytanie, co naprawdę wydarzyło się na bagnach pod Arklitami.

Mikołaj miał tylko 13 lat Zginał w bagnie w morderczej ucieczce
Rozmowa na Plus
Kobieta w mundurze – blaski i cienie służby w policji

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki