Jeden wciągał kebaba, drugi „kreskę”. Myśleli, że nikt nie patrzy

Nie trzeba być mistrzem kamuflażu, żeby wiedzieć, że zażywanie białej substancji na oczach miejskiego monitoringu to nie jest najlepszy pomysł. Dwóch mężczyzn siedzących na drewnianym straganie przy ul. Staromiejskiej w Olsztynie najwyraźniej o tym zapomniało. Jeden wciągał kebaba, drugi podejrzaną „kreskę”. Chwilę potem była tam policja.

Mężczyzna wciąga nosem proszek z telefonu. Obok kolega je posiłek. Na miniaturze zbliżenie. O zdarzeniu czytaj w SE.
Autor: Straż Miejska / @SMOlsztyn/ X (Twitter)

Kameralny wieczór z kebabem i „kreską”

Do tej nietypowej sytuacji doszło w niedzielny wieczór, 16 sierpnia, na Starym Mieście w Olsztynie. Operator miejskiego monitoringu zwrócił uwagę na dwóch mężczyzn siedzących na jednym z drewnianych straganów przy ul. Staromiejskiej. Ich zachowanie wydało mu się podejrzane, więc zaczął się im uważniej przyglądać. Jak się okazało, przeczucie go nie zawiodło.

Jak widać na nagraniu opublikowanym w sieci, po chwili jeden z mężczyzn wyciągnął białą substancję, rozsypał ją na ekranie telefonu, a następnie wciągnął nosem. Wszystko działo się na „oczach” miejskiego monitoringu. W tym samym czasie jego kompan był zaafiszowany dojadaniem resztek kebaba.

Przeczytaj także: Ciało mężczyzny dryfowało w wodzie. Tragiczne odkrycie w Giżycku

Straż Miejska w Olsztynie opisała tę scenę krótko i dosadnie: jeden wciągał kebaba, a drugi „kreskę”. Trudno o lepsze podsumowanie tej kuriozalnej sytuacji. Panowie najwyraźniej zapomnieli, że Stare Miasto to nie tylko ławki, stragany i wieczorne przekąski, ale też kamery, które widzą znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać.

Do zabawy dołączyła się policja

Operator monitoringu natychmiast przekazał zgłoszenie policjantom. Na ul. Staromiejską skierowano patrol. Funkcjonariusze podjęli interwencję wobec obu mężczyzn. Wtedy sprawa zrobiła się jeszcze ciekawsza.

Podczas legitymowania okazało się, że jeden z mężczyzn jest osobą poszukiwaną. Służby nie podały z jakiego powodu figurował w policyjnych bazach. Wiadomo jednak, że dla jednego z uczestników tej osobliwej posiadówki spotkanie ze stróżami prawa nie skończyło się wyłącznie na rozmowie. Olsztyńska policja nie chce jednak dalej komentować tej sprawy.

Cała sytuacja mogłaby uchodzić za scenę z kiepskiej komedii, gdyby nie fakt, że dotyczy podejrzenia zażywania narkotyków w przestrzeni publicznej. Mężczyźni wybrali jednak wyjątkowo niefortunne miejsce. Straż miejska podkreśla, że to kolejny przypadek, w którym współpraca operatorów monitoringu i policji przyniosła konkretny efekt.

Sonda
Czy straż miejska jest potrzebna?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki