- Tragiczne wydarzenia na strzeżonej plaży w Ostródzie doprowadziły do śmierci 10-letniego Timiego z Ukrainy.
- Prokuratura oskarżyła dwoje ratowników o nieumyślne spowodowanie śmierci i narażenie życia, zarzucając im brak reakcji.
- Sprawa, naznaczona kontrowersjami i opóźnieniami, wreszcie trafi przed sąd w Ostródzie – dowiedz się, co czeka oskarżonych i rodzinę Timiego.
To, co stało się 20 sierpnia 2023 roku, nie powinno się zdarzyć. Nie pod okiem ratowników. Był upalny dzień. Tłumy ludzi odpoczywały i kąpały się na plaży. Wśród nich wiele dzieci, w tym 10-letni Timi. Przyjechał z Ukrainy do Polski z mamą i siostrą, żeby uciec przed wojną. Żeby wreszcie być bezpiecznym. Nie był.
Timi zniknął pod wodą. Nikt tego nie zauważył. Dzieci wołały, ktoś alarmował ratowników. Bez reakcji. Chłopiec leżał na dnie jeziora ponad 40 minut. Tak ustaliła prokuratura. Tragicznego dnia dyżur na plaży pełnili Katarzyna J. i Piotr J. Mieli czuwać. Zdaniem prokuratury: nie czuwali. Nie obserwowali kąpieliska, nie reagowali, nie zareagowali, kiedy trzeba było działać natychmiast. Usłyszeli zarzuty: nieumyślne spowodowanie śmierci i narażenie życia. Nie przyznali się do winy
Zanim doszło do aktu oskarżenia, sprawa ciągnęła się miesiącami. Najpierw zajmowała się nią policja z Ostródy, choć jeden z oskarżonych ratowników był członkiem policyjnego klubu sportowego, działającego przy KPP w Ostródzie. Potem sąd w Ostródzie… nie chciał jej prowadzić. Powód? Rzekoma znajomość z oskarżonymi.
Sąd Najwyższy powiedział „dość”. Sprawa nie zostanie przeniesiona. Proces odbędzie się w miejscu tragedii – w Ostródzie. Termin? 5 lutego 2026 roku. Po dwóch i pół roku.
Rodzina Timiego czeka. Wierzą, że Polska, która miała być ich schronieniem, potrafi jednak wymierzyć sprawiedliwość. Nie chcą zemsty. Chcą prawdy. Chcą wiedzieć, dlaczego ich dziecko, które przeżyło wojnę, zginęło na strzeżonym kąpielisku, kilka metrów od ratowniczego stanowiska. Oskarżonym ratownikom grozi do 5 lat więzienia.
Timi był radosny. Miał plany, marzenia. Jego mama chciała tu pracować, chciała się osiedlić na zawsze. Dzieci miały chodzić do szkoły, zdobyć wykształcenie, zacząć nowe życie. Wszystko skończyło się w jeden sierpniowy dzień.