O nietypowym rowerzyście pisaliśmy kilka dni temu. Na nagraniu przesłanym do „Super Expressu” widać, jak mężczyzna jedzie drogą krajową nr 57 w kierunku Czerwonki. Nie spieszy się. Na głowie ma kask z kamerą, na nogach sandały, a do roweru przymocowaną długą, jaskraworóżową rurę, która mocno wystaje w stronę jezdni.Efekt? Kierowcy jadą za nim jeden za drugim. Wyprzedzenie rowerzysty na ruchliwej trasie staje się znacznie trudniejsze.
– On jest tutaj dobrze znany. Wygląda to tak, jakby celowo prowokował kierowców – mówił nam Czytelnik, który nagrał przejazd cyklisty. Rowerzysta sam również filmuje to, co dzieje się na drodze. Kamerę ma zamontowaną na kasku.
Po naszej publikacji sprawą zainteresowała się policja.
– Materiał filmowy został przekazany do Komisariatu Policji w Biskupcu. Policjanci będą go analizować pod kątem prawnym. Będą również podejmowane czynności zmierzające do ustalenia rowerzysty – przekazała „Super Expressowi” kom. Anna Balicka, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Olsztynie.
Mundurowi będą więc sprawdzać zarówno sposób jazdy mężczyzny, jak i to, w jaki sposób przewoził charakterystyczną rurę. Na filmie wyraźnie widać, że wystaje ona daleko poza obrys roweru. Zgodnie z przepisami szerokość roweru nie może przekraczać 90 centymetrów.
Na razie nie wiadomo, czy policjanci dopatrzą się wykroczenia i czy rowerzysta poniesie konsekwencje. Najpierw muszą przeanalizować nagranie i ustalić, kim jest mężczyzna. Jeżeli uznają, że ten złamał prawo grozi mu mandat lub 3 tys. Złotych grzywny.
Jest jednak jeszcze jeden ciekawy szczegół. Po tym, jak opisaliśmy sprawę, rowerzysta w sandałach, z kamerą na kasku i różową rurą przestał być widywany na krajowej „57” w okolicach Biskupca.
Przypadek? Jedno jest pewne: teraz to już nie tylko kierowcy patrzą mu na ręce. Jego przejazd oglądają policjanci.