- W Arklitach 13-letni Mikołaj P. został odnaleziony martwy w bagnie.
- Chłopiec leżał po pas w wodzie, a ratownikom nie udało się go przywrócić do życia.
- W związku ze sprawą zatrzymano cztery osoby; w poniedziałek 18 maja doprowadzono je do prokuratury.
Śmierć 13-letniego Mikołaja P. Jak doszło do tragedii?
Wstępne ustalenia śledczych, jak i relacje świadków, wskazują na dramatyczny ciąg wydarzeń. 13-letni Mikołaj P. miał zaczepić jadącego rowerem mężczyznę, a następnie zepchnąć go z jednośladu. To z pozoru błahe zdarzenie uruchomiło lawinę nieszczęść. Chwilę później mężczyzna miał wezwać na pomoc swoich braci i szwagra. Czterech dorosłych ruszyło w pościg za nastolatkiem. Wystraszony Mikołaj P., uciekając przed dorosłymi, przebiegł przez wieś, a następnie wbiegł na podmokłe, grząskie tereny w pobliżu Jeziora Arklickiego. To właśnie tam, w zdradliwych bagnach, jego ślad się urwał.
- Tam są straszne bagna. Jak ktoś wpadnie po ciemku, praktycznie nie ma szans się wydostać – powiedział w rozmowie z dziennikarzem „Super Expressu” pan Roman, mieszkaniec Arklit, który zna okoliczne tereny.
Kiedy chłopiec został odnaleziony, leżał nieruchomo, po pas w wodzie, z twarzą skierowaną do tafli. Mimo natychmiastowej reanimacji, która trwała bardzo długo, nie udało się go uratować. Prokuratura Rejonowa w Kętrzynie jeszcze tego samego dnia, w sobotę 16 maja, zatrzymała czterech mężczyzn w wieku od 30 do 43 lat.
Śledczy intensywnie badają, czy zatrzymani mogli w jakikolwiek sposób przyczynić się do śmierci 13-latka. Wstępna kwalifikacja czynu, o której poinformowała prokuratura, mówi o spowodowaniu ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym. Kluczowe dla dalszego biegu śledztwa mają być wyniki sekcji zwłok Mikołaja P., które pozwolą ustalić dokładną przyczynę i okoliczności zgonu chłopca.
Zatrzymani doprowadzeni do prokuratury
Prokuratura Rejonowa w Kętrzynie czeka na wyniki sekcji zwłok dziecka. Po południu w poniedziałek, 18 maja czwórka zatrzymanych została doprowadzona do prokuratury.
Śmierć Mikołaja poruszyła całą wieś. Chłopiec wychowywał się tylko z ojcem, jego mama zmarła osiem lat temu. Rodzina P. żyła skromnie w niewielkiej miejscowości, a Mikołaj uczęszczał do 7. klasy szkoły w Barcianach.
- Dostałam telefon, że Mikołaj nie żyje. Nie mogłam w to uwierzyć – wspomina w rozmowie z „Super Expressem” sąsiadka rodziny P., która do dziś nie potrafi powstrzymać łez. Kobieta dodaje, że „po chłopcu został tylko pies”, a ojca Mikołaja nikt nie widział od soboty, prawdopodobnie przebywa pod opieką rodziny. Szkoła, do której chodził Mikołaj, pożegnała go wzruszającym wpisem, a koledzy zapalają znicze.