Basia nie zdążyła przytulić córeczki. Rozpędzone auto wjechało w ciężarną na pasach. Musiałam ją pochować

i

Autor: milicanougueira/Pixabay Basia nie zdążyła przytulić córeczki. Rozpędzone auto wjechało w ciężarną na pasach. "Musiałam ją pochować"

Basia nie zdążyła przytulić córeczki. Rozpędzone auto wjechało w ciężarną na pasach. "Musiałam ją pochować"

W ostatniej chwili ciężarna Basia zdążyła odepchnąć od siebie wózek na przejściu dla pieszych. Wiedziała, że sama nie zdoła uciec. Uratowała syna, jednak dziecko na które czekała nie przeżyło. "Musiałam ją pochować, bo ktoś mnie nie widział na pasach" - mówi zrozpaczona kobieta w programie Uwaga.

Basia nie zdążyła przytulić córeczki. Rozpędzone auto wjechało w ciężarną na pasach. "Musiałam ją pochować"

W październiku ubiegłego roku, w sekundę zmieniło się życie pani Barbary i pana Krzysztofa. Kobieta wraz z 3-letnim synkiem przechodziła przez przejście dla pieszych. Nagle nadjechał samochód. Kobieta zdążyła odepchnąć wózek, w którym był jej syn, sama nie zdołała uciec. Niestety, jej nienarodzonej córeczki nie udało się uratować.

- "W sekundę ktoś mi dziecko zabrał" - mówi pani Barbara w materiale Uwagi. W chwili wypadku kobieta była w szóstym miesiącu ciąży.

- "Zadzwonił telefon, że Basia została potrącona. Najpierw pobiegłem zobaczyć, co z dzieckiem, potem do narzeczonej. Byłem spanikowany, nie mogłem zebrać myśli. Biegałem między dzieckiem, a żoną. Ona pytała, co z Marysią" – wspomina w reportażu pan Krzysztof.

Całe zdarzenie widział kierowca busa, który zatrzymał się przed przejściem, by przepuścić kobietę idącą z wózkiem. Jego zdaniem, kierowca, który potrącił Basię, miał bardzo dużo czasu na reakcję. Mógł ich ominąć, zahamować lub wjechać w busa. Jednak reakcji żadnej nie było.

Czytaj także: Potworna śmierć w hucie. Gorąca surówka spaliła mężczyznę!

Kierowca, który wjechał w panią Basię, tłumaczył, że jej nie zauważył, bo miał zaparowane szyby w aucie. - Okoliczność ta go nie usprawiedliwia. Każdy kierujący ma obowiązek zadbać o to, by mógł właściwie obserwować przedpole jazdy – przekazał Stanisław Bar, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu.

Ciężarna trafiła do szpitala, niestety podczas drugiego badania USG, lekarz nie widział bicia serca. Poprosił o konsultację z ginekologiem. Lekarka niestety nie pozostawiła złudzeń. Dziewczynka zmarła w brzuchu matki.

Prokuratura wciąż bada sprawę, nie postawiła zarzutów. Bardzo ważnym czynnikiem są badania histopatologiczne, a ich wyników śledczy jeszcze nie dostali. 

Biegły ma określić przyczyny śmierci dziecka i czy było zdolne do przeżycia poza łonem matki. To da odpowiedź czy był to wypadek ze skutkiem śmiertelnym. I pozwoli na postawienie ewentualnych zarzutów.

Dramatyczny wypadek na moście Gdańskim w Warszawie
Sonda
Czy w przypadku śmierci nienarodzonego dziecka w wypadku kierowca powinien odpowiadać jak za zabójstwo?