Stanął przed sądem za GWAŁCENIE własnego psa. "CIERPIAŁ przez wszystkie swoje lata" [ZDJĘCIA]

2020-11-26 10:45 Michał Górecki
Opole: Odpowiedział przed sądem za gwałt na własnym psie. Trwa głośny proces!
Autor: archiwum prywatne Opole: Odpowiedział przed sądem za gwałt na własnym psie. Trwa głośny proces!

Głośna sprawa brutalnego traktowania Amstafa trafiła na salę rozpraw w Sądzie Rejonowym w Opolu. Jarosław G., doprowadzony z aresztu śledczego nie przyznaje się do winy. Zdradzamy szczegóły sprawy!

Sprawa zmasakrowanego Amstafa z Opola zaczęła się w maju 2020 r. Wtedy policjanci z Opola dostali zgłoszenie ws. okrutnego traktowania psa przez jego właściciela. Interweniowała Pani Roma, 22-letnia mieszkanka Opola, która była świadkiem kopania i podduszania psa pod jednym ze sklepów.

więcej przeczytasz tutaj: GWAŁCIŁ swojego psa?! Mężczyzna z Opola trafił do aresztu. Zarzuty są PRZERAŻAJĄCE!

Później do akcji wkroczyli wolontariusze z opolskiego TOZ-u, a społeczność na facebooku zaczęła udostępniać zdjęcia domniemanego oprawcy. Mężczyźnie odebrano psa, wolontariusze ukryli go w bezpiecznym miejscu i odratowali zmasakrowane ciało. 36-letni Jarosław G. usłyszał zarzuty i trafił do aresztu. W środę 25 listopada stanął przed sądem.

Opole. Gwałt na Amstafie. Jarosław G. stanął przed sądem

Jarosław G. odpowiada przed Sądem Rejonowym nie tylko za znęcanie nad swoim psem, ale także za grożenie Pani Romie - młodej kobiecie, która interweniowała pod jednym ze sklepów w obronie psa.

Wtedy po zwróceniu mu uwagi, żeby zostawił psa, bo on czuje i go boli usłyszałam, że jak chcę, to mnie też może zaboleć

- zdradza w rozmowie z Super Expressem pierwsze z szeregu gróźb Pani Roma.

Przed sądem 36-latek nie przyznał się do tego zarzutu, ani do gwałcenia Amstafa. - Przyznał się tylko do bicia psa pod Biedronką. Do innych zdarzeń się nie przyznaje. Uważa, że pies ma tylko dwie blizny na głowie - mówi nam Aleksandra Czechowska z TOZ Opole, które występuje w procesie jako oskarżyciel posiłkowy.

Przed sądem zeznawał m.in. doktor, który wskazał, że rany na ciele psa nie pochodzą od gryzienia z innymi psami (jak tłumaczył to Jarosław G.), ani od przebytej chorobie.

- To jeszcze nie jest koniec, 29 grudnia będą zeznawać inni świadkowie. Póki co, wszyscy świadkowie zeznali, że krzywdził psa podczas libacji alkoholowych - komentuje rzecznik opolskiego TOZ.

Warto dodać, że pies jest obecnie w kochającej rodzinie, w Krakowie. - Wszystko zgodnie z dziennym planem. On się czuje przeszczęśliwy już. Można już do niego podejść od tyłu, głaskać. Pani Anita (nowa mama Amstafa z Opola - red.) już go głaszcze wszędzie. Jeszcze nie zawsze się daje pocałować, ale pracuje nad tym. Behawiorysta kazał budować pozytywny kontakt cielesny pomiędzy człowiekiem a psem - zdradza szczegóły nowego życia krzywdzonego przez lata Amstafa.

Do sprawy będziemy wracać.

"Iwona Wieczorek nie żyje. Wsiadła do samochodu i odjechała po śmierć". Zobacz szokujące nagranie!